wtorek, 31 marca 2015

DZIKA KUCHNIA. Co pali wokół domu, a jednak nie podpala domu ?



Znana jest owa roślinka pod wieloma nazwami na całym świecie. Ortica, stinging nettle, tissel, żyżka, żyruna, koprycha, parzawica, u Nas znana jest pod nazwą pokrzywa. Łacińska nazwa Urtica – paląca, zdradza jej prawdziwą twarz.

Chaszczami otacza domy i podwórza. Dotkniecie jej wywołuje u nie jednego ból i łzę.
Paracelsus mawiał: ubi malum, ibi remedium – zawsze pod ręką jest antidotum. I na Parzawicę również. Jak dobrze się przyjrzymy zobaczymy, że nieopodal zawsze rośnie: szczaw, komosa lub niecierpek. Wystarczy posmarować sokiem z wyżej wymienionych roślin poparzone miejsce i ból ustanie.

nigdy nie może utworzyć się coś złośliwego, jeśli będziemy nie tylko czcili naszą dobrą pokrzywę, ale do tego jeszcze przyjmowali w regularnych odstępach jej cudowną energię w postaci herbaty”
Maria Treben

Wiosna to czas kiedy chcemy „zrzucić zimę z Naszego samopoczucia”. W kolorowych czasopismach przypominają nam o dietach, oczyszczaniu, zabiegach pielęgnacyjnych i ćwiczeniach. Więc co robić ? Najlepiej zadbać o wiosenne menu łącząc go z ruchem na świeżym powietrzu. Leśne/ łąkowe spacery połączone ze zbiorami wiosennych roślin to idealne panaceum.
Nawet jeżeli miałby być to spacer co drugi dzień, poczujecie się lepiej. Dostarczane witaminy i minerały w zupach i sałatkach oczyszczą Wasz organizm z „zaległości zimowych”. Ponieważ wiosenne zioła – przede wszystkim pokrzywa – są moczopędne i napotne, ułatwiają wypróżnianie i uwalniają śluz w płucach.

Wiosenna zupa pokrzywowa

Drobno posiekaną cebulę poddusić na tłuszczu, zalać chłodnym rosołem mięsnym lub warzywnym, dodać drobno posiekane młode pędy pokrzywy ( 1/ 2 szklank1 na talerz zupy ), doprowadzić do temperatury bliskiej wrzenia. Na koniec ( jakieś 10 minut przed końcem ) dodajemy jakby tłuszczem nabłyszczone liście jaskra ( kilka listków), stokrotki, podagrycznika, krwawnika. Zabielamy śmietaną lub masłem. Do smaku doprawiamy solą, pieprzem. Ja dodaję grzanki lub ugotowane jajko.
Gdy do owej zupy nie dodamy innych ziół, będzie ona idealna do wypłukania szkodliwych produktów przemiany materii z organizmu. Ja świeżą pokrzywę jem do późnej jesieni. Ścięta „odbija” przez cały czas. Oprócz zup i naparów raczę moich gości innymi potrawami z pokrzywy. Pociechom bardzo smakuje budyń pokrzywowy.

Potrzebne są 4 litry ( wiaderko) świeżych liści pokrzywy, 2 duże łodygi pora lub 2 cebule czosnkowe, 2 brokuły lub 4 brukselki lub 1 mała kapusta, 250 g ryżu, sól do smaku. Warzywa należy drobno posiekać i wymieszać z pokrzywą. Warstwami na przemian z ryżem napełnić worek z muśliny lub lnu lub bawełny i mocno go zawiązać. I tak gotujemy w osolonej wodzie tak długo, aż warzywa i ryż będą gotowe. Zawsze podaje go z sosem miętowym.

Pokrzywę najlepiej spożywać na świeżo. Ale XXI wiek to czas pośpiechu. Zmuszani jesteśmy do prac w weekendy, od rana do wieczora i czasami brak czasu na regularne spacery połączone ze zbiorami. Dlatego polecam nastawienie zdrowotnego pokrzywowego piwa.

1 wiadro młodych liści pokrzywy ( majowych), 3-4 garście mniszka, 3 garście przytulii, 1 średnie kłącze imbiru, 2 filiżanki brązowego cukru. Zioła doprowadzamy do temperatury bliskiej wrzenia i tak przez 45 minut w 8 litrach wody. Lekko studzimy. Następnie dodajemy cukier i 30 g. drożdży piwnych. Siedem godzin utrzymujemy w ciepłej temperaturze, potem zbieramy pianę ( można ją wykorzystać do ciastek ). Dodajemy jedną łyżeczkę kamienia winnego – kwaśny winian potasu. Napełniamy butelki i dobrze je zamykamy. Piwo nadaje się do picia po 7 dniach.

O pokrzywie coraz więcej się słyszy i pisze. Na szczęście wraca ona do łask i jest coraz bardziej doceniana. Oby tak dalej !

niedziela, 22 marca 2015

DZIKA KUCHNIA. Roślina o wielkiej mocy

Na Świecie jest taka roślina o wielkiej mocy. Jeden jej liść wystarczy by rozłożyć taczkę pełną kompostu a z wydzielina z jej korzenia zwiększa odporność na choroby roślin rosnących w pobliżu. Wzmacnia działanie lecznicze innych roślin a samodzielnie ma działanie przeciw krwotocznie. Świeży jej liść, tak jak liść babki hamuje krwawienie.

O jakim zielu mowa ?

Druidzi z jej łodygi przepowiadali pogodę a w Chinach wróżono z niej przyszłość z pomocą I Ching – Księgi przemian.

My zapomnieliśmy o Niej. Nie doceniamy a może boimy ? Straszą, że w dużych ilościach truje, uczula na Słońce. Osobiście wiem, że nie da się jej zjeść za dużo. Liście jej mają lekko gorzkawy smak. Jest idealna do sałatek i serów. Zaostrza smak. Wprowadza harmonię do każdej potrawy. Nie boi się słodkich i wytrawnych potraw.

Kameleon ?

Napar ze świeżych kwiatów jest idealny do parówek, maseczek, przemywania tłustej cery i jak nic ( oprócz szyszek chmielu) relaksuje w kąpieli.

Żucie tej „mocnej” roślinki znieczula ból zęba ( nie, to nie goździk), reguluje miesiączkę, leczy przeziębienia. Wywar z Niej przyspiesza gojenie ran, zapalenie dziąseł, ból gardła i jest panaceum na wysypki.


Jest przepiękną rośliną. Ma małe, matowobiałe kwiaty, czasami różowe koszyczki. Liście wydzielają łagodny, podobny do szałwii zapach. Liście ma wąskie, pierzaste, głęboko wcinane i ciemnoszarozielone. Łodyga owej rośliny jest żebrowana, szczytem gałęzista i zielona.

Już wiecie ? Tak ! To Achillea Millefolium czyli Krwawnik pospolity. Używana przez samego Achillesa po Troją.

Moja Babcia zawsze dodawała co najmniej listek do zup, mięsiw, deserów. Jej fenomenalnym daniem był Królik w musztardzie i krwawniku. Z warstwy musztardy i krwawnika powstaje pyszna skórka. Można stosować to też do kurczaka.

2 łyżki stołowe ostrej, miodowej musztardy
¼ szklanki mąki
1 łyżka stołowa posiekanego krwawnika
sól i pieprz ( wg uznania)
90 ml wody
1 pokrojony królik ( zając, kurczak ) wagowo około 700 g.

Mieszamy w misce musztardę, mąkę i krwawnik. Doprawiamy solą i pieprzem. Stopniowo dodajemy wodę i ucieramy na gładką masę. I tą masą smarujemy ze wszystkich stron królika (zająca, kurczaka). Pieczemy w wysmarowanej tłuszczem brytfannie, naczyniu żaroodpornym przez 1 – 1,5 godziny w 195 C.

Można piec takiego zająca też w dole ( dla surwiwalowców). 2 h nagrzewamy dół. Mięso ze względu na marynatę należy zabezpieczyć folią, gliną ( cienka warstwa lub liśćmi chrzanu. Pieczemy 8h.


Smacznego !

czwartek, 19 marca 2015

LEŚNA APTECZKA. Proszek, zasypka, talk.

Rzeczy oczywiste nie zawsze są oczywiste, a tego czego jesteśmy pewni nie jest pewne... I tak właśnie jest z jedną z postaci leku roślinnego. Lubię moim kursantom zadawać pytania: najpopularniejszym proszkiem jest ? I wtedy konsternacja na twarzach. O jaki lek ona pyta ? Odpowiedź jest bardzo prosta, chodzi o mąkę. Używamy jej w kilogramach. Mąki białe, ciemne, gryczane... A przecież jest to jedna z postaci leku roślinnego.
Proszki i zasypki uzyskujemy po silnym rozdrobnieniu suchego surowca zielarskiego, ziaren, kłączy np. w młynku do kawy. Bardzo często sproszkowane zioła będziemy zażywać doustnie, np. sproszkowane liście konwalii, pokrzywy, mniszka, pierwiosnka. Proszki warto mieszać z naturalnym miodem otrzymując miód ziołowy, który jest bardzo cennym i wygodnym w stosowaniu lekiem. Proszki do użytku zewnętrznego nazywamy przysypkami lub zasypkami. Przysypki składają się z jednego lub więcej ciał leczniczych oraz podłoża, które ma na celu nadanie zasypce odpowiedniej postaci i lepszej przyczepności do skóry. Najlepszym podłożem do przysypek jest talk – talcum venetum, skrobia pszenna – amylum tritici, mączka ziemniaczana do pieczenia i glinka koalinowa – bolus alba. Przysypki przyrządzamy w ten sposób, że odważamy przepisane ilości składników, a następnie mieszamy je starannie w moździerzu i przesypujemy do oznaczonego pojemniczka. Sproszkowane zioła będziemy używać do wyrobu maści, past, zawiesin i galaretek ziołowych. Ale to nie wszystko. Proszek możemy spożywać także w smaczniejszej postaci jak chleb, ciasto, ciastko, budyń, kisiel... Prawda, że od razu robi się przyjemniej ?

Bywając na różnego rodzaju zjazdach historycznych zachwycałam się pewnym fenomenem. Podpłomykami a raczej reakcją ludzi na nie. Zachwycenie. Zaciekawienie. Zdumienie, że są takie pyszne. W moim domu na kuchni paleniskowej takie podpłomyki robiło się ( robi nadal) prawie codziennie. Z różnymi dodatkami i na różne dolegliwości. Najsmaczniejszym proszkiem dla mnie jest mąka owsiana. Jej smak to mój smak dzieciństwa. Ale przyjrzyjmy się jej bliżej. Zawiera ona węglowodany, saponinę, sole mineralne np. krzemionkę i wapń. Pobudza przemianę materii, ma działanie wykrztuśne, uspokajające, leczy choroby nerek i pęcherza. Maseczki z niej przywracają skórze właściwy odczyn. Niby skromna mąka a tyle dobra ! Czy kupując jakąkolwiek mąkę zastanawialiście się nad jej rodzajem i zastosowaniem nie tylko kulinarnym ?

Na zachętę przepis na Bułeczki inaczej. Udają się nawet na Grunwaldzie :)

1kg mąki owsianej
po 3 szczypty suszu zielnego – wg uznania: rozmaryn, szałwia, rumianek, kurdybanek itd.
25g drożdży
100 ml śmietany
400 ml wody
2 łyżeczki soli
2 łyżki oleju – najlepiej rzepakowego
1 łyżka miodu – rodzaj wg uznania

Drożdże rozmieszać w letniej wodzie, dodawać po kolei śmietanę, sól, olej, miód i na końcu mąkę. Wyrabiać intensywnie, aż ciasto będzie gładkie, uformować okrągłe placuszki. Odstawić do wyrośnięcia na 1 godzinę. Rozpłaszczyć, odstawić do wyrośnięcia na 45 minut. Piec w piekarniku 8 – 10 minut w 250 C. W warunkach polowych pod kloszem glinianym lub żeliwnym na żarze :)

Pszenica. Dzisiaj potępiana. Oskarżana. Wyrzucana. Zaniedbana. Bo gluten. My Słowianie umiemy sobie z nim poradzić. Pszenica towarzyszyła nam od pra - dziejów. To ona była pierwszym medykamentem na rany. Na talki. Na okłady. Na maseczki. Zawiera białko, skrobię, tłuszcz, gluten, witaminy B1, B2, PP, sole mineralne. Pszenica odżywia i wzmacnia. Z niej nasze pra babki robiły kleiki na kompocie i karmiły Nas gdy chorowaliśmy. To z niej piekły chleb. Taka kromka chleba popijana zsiadłym mlekiem w cieniu drzewa w czasie żniw... Potem setka i w pole do koszenia kosą dalej. Moja Prababcia piekła zwykły biały chleb, ale dodawała do niego zawsze coś:

zaczyn:

50 g zakwasu żytniego
100 ml wody
150 g mąki żytniej

ciasto:

400 – 420 g mąki pszennej
30 ml oleju np. rzepakowego
180 ml wody
1 łyżeczka soli
6g świeżych drożdży
po 1 łyżeczce: natki pietruszki, tymianku

Składniki na zaczyn wymieszać, przykryć folią spożywczą lub ściereczką i odstawić na 12 – 18 godzin. Dodać resztę składników i dokładnie wymieszać mikserem. Mąkę należy dodawać stopniowo, obserwując konsystencję ciasta, które nie może być zbyt gęste, a po wyrobieniu powinno być gładkie i nie powinno kleić się do rąk. Kulę wyrobionego ciasta przełożyć do miski wysmarowanej oliwą, przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia. Po godzinie ciasto powinno podwoić swoją objętość. Jeśli tak nie jest, należy odstawić je do wyrastania na dłużej.

Z wyrośniętego ciasta uformować bochenek lub dwa i odstawić do wyrośnięcia na 30 – 40 minut, do 1 godziny. Ciasto „wygodnie” wyrasta w koszyczku oprószonym mąką. Uformowany chleb przekładamy na blachę i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 230 C. po 10 minutach należy zmniejszyć temperaturę do 210 C i piec kolejne 25 – 40 minut. Upieczony bochenek po pukany od spodu powinien wydać głuchy odgłos.

Ów chleb odżywia, dodaje energii a z dodatkiem ziół staje się czystym panaceum na wiele dolegliwości :)


Ze skrobi ziemniaczanej robi się przepyszne budynie i kiśle. To bardzo ciekawa opcja podania dzieciom zastrzyku witamin. Prawda że taka postać leku roślinnego jest bardzo ciekawa i smaczna ?

środa, 11 marca 2015

LEŚNA APTECZKA. Wczesną wiosną zachwyćmy się korą, kłączem i korzeniem

Wczesna wiosna to czas pozyskania korzeni, kłączy i kory. Pod wpływem pytań kursantów popełniłam kilka słów na ten temat.


Kora powinna być zbierana w okresie, gdy pączki zaczynają pęcznieć, a kora odstaje od drewna. Pozyskuje się ją z młodych pędów:
  • wierzby purpurowej Salix purpurea i białej S. alba, 
  • kaliny koralowej Viburnum opulus, 
  • kasztanowca zwyczajnego Aesculus hippocastanum, 
  • kruszyny pospolitej Frangula alnus, 
  • jesionu wyniosłego Fraxinus excelsior, 
  • dębu szypułkowego Quercus robur, 
  • orzecha włoskiego Juglans regia.
Zbierana kora musi być czysta, gładka i błyszcząca. Pędy oczyszcza się z gałązek, wykonując poziome nacięcia wokół pędów w odstępach 20-30 cm. Po wykonaniu nacięcia pionowego - wzdłuż pędu - podważa się ją nożem i obłuskuje. 

Temperatura suszenia kory poszczególnych gatunków: dąb - 40-55°C, jesion i kasztanowiec - 35-50°C, wierzba - 60-80°C, kalina koralowa - 40°C. Korę kruszyny, by zachowała swoje właściwości, suszy się krótko (przez 2 godziny), ale w temperaturze 100°C. Dobrze wysuszona kora przy zgniataniu powinna łamać się z trzaskiem.

Lekarstwa z kory wierzby mają działanie pomocnicze i lecznicze przy infekcjach bakteryjnych, nerwobólach, biegunkach. Kora jest idealnym środkiem przeciwzapalnym, przeciwgorączkowym i przeciwbólowym. Zewnętrznie pomaga przy alergiach skóry, świądzie, łuszczycy, pokrzywce i nadmiernej potliwości.

STAN ZAPALNY BŁONY ŚLUZOWEJ
Łyżeczkę kory pokruszonej, należy zalać wrzącą wodą. Podgrzewamy 10 minut. Odstawiamy na 20 minut pod przykryciem. Pijemy 2-3 razy dziennie po 1 szklance.

ŚWIĄD, POKRZYWKA
Do lnianego/ bawełnianego woreczka wsypujemy 2 łyżki kory, wkładamy do garnka/ menażki, zalewamy 0,5 litra wrzącej wody.Ogrzewamy 10 minut na małym ogniu. Po wystudzeniu robimy kompres na chore miejsce.

POTLIWOŚĆ
Garść liści szałwii lub bylicy, garść kwiatów rumianku, 3 łyżki pokruszonej kory zalewamy 4 litrami wrzącej wody. Podgrzewamy 15 minut. Odstawiamy na 20 minut.  W takim odwarze należy się kąpać przez 15 minut lub w warunkach leśnych codziennie obmywać przy pomocy szmatki bawełnianej.

Wiosna jest okresem zbioru korzeni: 
  • mydlnicy lekarskiej Saponaria officinalis, 
  • pokrzywy zwyczajnej Urtica dioica 
  • kłączy perzu właściwego Agropyron repens, 
  • kłączy i korzeni lubczyku ogrodowego Levisticum officinale, 
  • kozłka lekarskiego Valeriana officinalis 
  • arcydzięgla lekarskiego Angelica archangelica.
Zbiór kłączy i korzeni należy przeprowadzić jeszcze przed rozpoczęciem pełnej wegetacji roślin. Zawierają one wówczas najwięcej  związków biologicznie czynnych. Po wykopaniu. należy je dokładnie oczyścić i szybko umyć, ale bez moczenia. Grubsze korzenie przed suszeniem kroi się wzdłuż na 2-4 części. Odpowiednia temperatura suszenia kłączy i korzeni dla poszczególnych gatunków i surowców: 
  • korzeń mydlnicy - 40-50°C, 
  • korzeń pokrzywy - 70°C, 
  • kłącze perzu - 50-70°C, 
  • kłącze i korzeń lubczyku - 35-50°C, 
  • kłącze i korzeń arcydzięgla - 40-45°C. 
Dobrze wysuszone kłącza i korzenie są twarde i łamią się z trzaskiem.

Kłącze perzu zawiera witaminy A i B, działa moczopędnie, oczyszczająco, poprawia przemianę materii, wspomaga pracę wątroby, wspomaga gojenie ran, leczy zapalenia dróg moczowych, Sienniki wypchane perzem odpędzają pchły i inne robactwa. Z kłączy perzu robi się odżywczą mąkę, z której piecze się chleby.

Literatura:
  1. Surowce spożywcze pochodzenia roślinnego. K. Świetlikowska, R. Kazimierczak, G. Wasiak-Zys
  2. Fitoterapia i leki roślinne. Lamer - Zarawska E., Kowal - Gierczak B., Niedworok J. (red.)
  3. Rośliny które zmieniły świat. J. Molenda

CZEGO MOŻESZ SIĘ NAUCZYĆ ZIMĄ W MIEJSKIEJ KNIEI ?


„ W miedzach, w łąkach, a gaju zbierać na jutro zioła i kwiatki na wianki według świętego zwyczaju. Jest już i przelot – od niego przelata wszelka choroba, on uroki gładzi”
A. Plug

Zapraszamy na cykl spotkań dotyczących dzikich roślin jadalnych. Umiejętność wykorzystania ich to prawdziwa sztuka. Dzięki nim możemy być zdrowi, piękni i cieszyć się harmonią z naturą. Zimowy cykl warsztatów będzie obejmował takie tematy jak:
- praktyczne metody walki z infekcjami
- wzmacnianie odporności immunologicznych organizmu
- naturalne metody leczenia przeziębień, gryp i innych chorób układu oddechowego
- profilaktyka.

Warsztaty obejmują wykłady, prezentacje multimedialne, aktywną pracę uczestników podczas ćwiczeń praktycznych oraz odpowiedzi na pytania uczestników. Dodatkowo, każda osoba uczestnicząca w warsztatach wykona dla siebie naturalne produkty do stosowania w domu.

Inne pory roku: Spotkania z dzikimi roślinami jadalnym, dedykowane są poszczególnym porom roku, poprawie odporności i wzmocnieniu pozytywnego nastroju. Na warsztatach uzyskasz wiedzę i praktyczne umiejętności, które pozwolą Ci samodzielnie korzystać z dobrodziejstw roślin jadalnych i leczniczych na własny użytek. 

Zioła w kuchni: Nauczymy się jak dobierać przyprawy, aby harmonizować działanie
posiłków. Poruszymy zagadnienia wartości mineralnych, odżywczych i oczyszczających dzikich roślin jadalnych, by wzbogacać codzienną dietę. Poznamy wiele przepisów. Wspólnie przygotujemy posiłki z wykorzystaniem dzikich roślin jadalnych. Substancje czynne w roślinach. Zapoznamy się z właściwościami poszczególnych grup substancji czynnych w roślinach. 

Ziołolecznictwo w częstszych dolegliwościach w warunkach polowych. Poruszane będą przede wszystkim tematy pod kątem zastosowania dla samego siebie:

• dzikie rośliny jadalne  w dolegliwościach układu pokarmowego
• dzikie rośliny jadalne w dolegliwościach układu oddechowego
• dzikie rośliny jadalne pomocne w nieprawidłowościach krążenia i pracy serca
• dzikie rośliny jadalne regulujące poziom cukru we krwi.
• dzikie rośliny jadalne stosowane w przeziębieniach i infekcjach.
• dzikie rośliny jadalne odprężające i pomagające dobrze zasnąć.


Poziom wiedzy i trudności dostosowujemy do wieku i wiedzy uczestników.
Zajęcia w grupach zorganizowanych trwają ok. 2 - 3 godzin. Terminy i godziny do ustalenia.
Cena poszczególnych warsztatów do indywidualnego ustalenia.
Informacje i zapisy:
tel. 792003837
podkomorzyna@gmail.com

DOBRAMI OBDAROWANI PRZEZ MATKĘ NATURĘ

" A poczniemy tę powieść od spodu,
od pierwizny, od lęgu, od rodu,
od rdzennego zrodzenia, od jądra,
tam gdzie wnętrze..."
                             J. Tuwim

W Miejskiej Kniei to drzwi za którymi kryje się mój Świat. W 2014 roku postanowiłam je otworzyć. A za nimi jest Świat pełen ziół, ekologia nie wymuszona, a poszanowanie dla Matki Natury - naturalne. To Świat w którym ważne są polskie obrzędy, Nasze korzenie.

W Miejskiej Kniei powoli staje się miejscem idealnym. Stodoła, w której prowadzę warsztaty, uśmiecha się codziennie i czeka na gości. Pachnie świeżą słomą, drewnem i suszonymi ziołami.

Ale jak to się zaczęło ? 

Zapraszam do lektury: http://www.naturaity.pl/artykul/831,zielarska-pasja.html


Miłość i uwielbienie dla roślin jadalnych było zawsze. Las to tak na prawdę Mój drugi dom. A ze spacerów po nim zawsze przynosiło się pełne kosze leśnego dobra. I to nie tylko grzyby :) 

Zapraszam do lektury Zielarska pasja gdzie opowiedziałam " o pierwiznach, o lęgach i rodach " 


Katarzyna Miłochna Mikulska