czwartek, 1 marca 2018

Zmiany, zmiany, zmiany :)

Zbliża się wiosna wielkimi krokami. Przyroda powoli zmienia się, tak więc i my postanowiliśmy zmienić kilka rzeczy :) 
Od marca postanowiliśmy przenieść nasz blog na naszą stronę https://wmiejskiejkniei.wixsite.com/wmiejskiejkniei 
Nowe i archiwalne wpisy znajdziecie w zakładce ARTYKUŁY.
Dziękujemy, że jesteście z nami !

niedziela, 7 stycznia 2018

DZICZYZNA. Dzik

W tym roku o dzika trudno. Prawie wszystkie chorują. Ale udało nam się w Kole Łowieckim zakupić 3 kg mięsa. Ze schabu zrobiliśmy jerky, czyli suszone mięso na leśne wypady a część upiekliśmy. 
Jak wiecie z dziczyzną należy się inaczej obchodzić, niż z mięsem hodowlanym. Do suszenia mięsa nie bejcujemy. Mięso do pieczenia (z dzika) najlepiej zabejcować, ponieważ pachnie specyficznie - pachnie wiatrem. Ponadto dzięki bejcowaniu mięso kruszeje, staje się miękkie i nabiera właściwego smaku. 
Szynkę z dzika marynujemy 6-8 dni. Na 10 kg mięsa potrzeba 2l wody o 1/2l octu oraz jarzyny i przyprawy: główka czosnku, 5 cebul, 6 marchewek, 6 pietruszek/ pasternaku, 1 seler, 10 szyszkojagód jałowca, pieprz w ziarkach, goździki, liść laurowy. 
Warzywa należy obrać/ oskrobać, pokroić w słupki albo plastry, zalać wodą i gotować aż warzywa zrobią się aldente. W międzyczasie dodać przyprawy. Następnie gar zdejmujemy z ognia, lekko ostudzamy, aby było gorące (nie letnie, nie zimne) i dodajemy ocet. Bejce ostudzić a następnie zalać nią mięso.

PIECZEŃ Z DZIKA
1,5 kg bejcowanej szynki z dzika, smalec, 2l bulionu, 1 szklanka białego wina, sól.

Mięso w kawałku solimy, układamy w rondlu z roztopionym i gorącym smalcem, rumienimy mięso z wszystkich stron. Następnie zalewamy bulionem do połowy mięsa, przykrywamy i dusimy na malutkim ogniu. Tak dusimy pieczeń 3h. Jeżeli bulion nam wyparuje to należy go dolać, ale nie więcej niż do połowy mięsa. Gdy mięso zmięknie (widelec bez problemu się w nie wbije) do sosu dolewamy wino, dusimy 15 minut i gotowe. Jeżeli ktoś lubi gęstsze sosy można dodać śmietanę lub mąkę rozmieszaną w bulionie.

JERKY Z DZIKA

1,5 kg chudego mięsa z dzika, sól, pieprz, papryka czerwona, gorczyca, kolendra, olej, curry.

Mięso kroimy na paski. Z oleju i utartych przypraw robimy bejcę i smarujemy nią mięso. Odstawiamy tak przygotowane mięso na 12h w chłodne miejsce. Następnie rozkładamy mięso na kracie/ zawieszamy na patyczkach i suszymy. Latem na powietrzu, zimą w piekarniku lub po prostu wędzimy w zimnym dymie 5 h.

My lubimy obwędzone jerky, zwłaszcza z dzika i sarny.

środa, 6 grudnia 2017

DZICZYZNA. Sarnina

Sarnina to mięso wyjątkowo smaczne i zdrowe. Nie faszerowane płynami a zwierzę nie było karmione antybiotykami czy sterydami. 

WAŻNE: Badanie dziczyzny reguluje Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 21 października 2010 r. w sprawie wymagań weterynaryjnych przy produkcji mięsa przeznaczonego na użytek własny (Dz.U. Nr 207, poz. 1370). Według niego obowiązkowo musi być zbadane przez weterynarza jedynie mięso z dzika, ponieważ jest to zwierzę wszystkożerne np. może zjeść padlinę zarażając się włośnicą. Niby mięsa z sarny, zająca czy drobnego ptactwa (bażant, przepiórka) nie trzeba badać przed spożyciem, ale warto przebadać mięso z sarny, gdyż istnieje ryzyko zakażenia toksoplazmozą.

PIECZEŃ Z SARNY
Uważam, że sarnina jest najdelikatniejszym mięsem z wszystkich zwierząt łownych. Nie raz jadłam sarninę i przyznam, że ma delikatne mięso o nie powtarzalnym smaku. Idealnie współgra ze śmietaną czy białym winem. Wymaga kilkudniowego bejcowania. Czyli macerowania w kamiennym garnku w zaprawie z octu z przyprawami: pieprz, sól, estragon, macierzanka piaskowa, czosnek. Niektórzy dodają saletry. Mnie jednak sarnina smakuje lepiej bez saletry. Oczywiście są przepisy które nie wymagają bejcowania. Ale od początku. Mięso musimy dobrze wymoczyć, usunąć wszystkie żyły, błony. Potem zalewamy mięso zalewą: ocet, włoszczyzna, cebula, ziele angielskie, pieprz, jagody jałowca i liść laurowy. Proporce podałam w artykule pt. Dziczyzna. Odstawiamy na minimum 12h w chłodne miejsce. Po odczekaniu 12h wyjmujemy mięso, płuczemy, osuszamy. Nadziewamy słoniną i przyprawami np. macierzanką. Oprószamy solą, pieprzem. I czekamy 1h aż nam pięknie się mięso przegryzie z przyprawami. Potem opiekamy na patelni z obu stron i wkładamy do brytfanny. Mięso pieczemy do miękkości w 220C. Czas pieczenia zależy od długości bejcowania, wieku sarniny.

To taki ogólny przepis na pieczeń z sarniny. Możną go modyfikować wg własnego smaku. W terenie sarninę przygotowujemy inaczej. Nie bejcujemy jej. Od razu opiekamy nad żarem (nigdy nad ogniem!) polewamy mięso wodą z przyprawami. Wtedy mięso nam nie wyschnie, będzie dobrze doprawione a w środku się dopiecze. 

PIEROGI Z SARNINĄ I PASTERNAKIEM

Okres zimowy kojarzy nam się ze Świętami, więc nie może zabraknąć przepisu na pierogi. Nie będę podawać przepisu na ciasto, bo wiem, że każdy z nas ma swoje ulubione. Skupię się na nadzieniu. Podaję ilości na ciasto z dwóch szklanek mąki. Potrzebujemy 2 szklanki zmielonego lub poszatkowanego na drobno mięsa sarniego, tłustego mięsa np. z dzika. Mięsa powinny być uduszone z cebulą i czosnkiem. Dodajemy do tego z 2 ugotowane średnie ziemniaki ( w mojej totalnie dzikiej wersji dodaję 5 dzikich pasternaków razem z natką) Wspaniale pasuje do tego wędzona śliwka. Doprawiamy majerankiem, pieprzem i solą. Wszystko mieszamy ze sobą i nadziewamy pierogi. 

SOS PORZECZKOWY DO PIECZENI Z SARNY

Idealnym sosem do sarniny jest sos porzeczkowy.: ¾ litra porzeczki, łyżka skrobi (ziemniaczanej, z pałki wodnej, topinamburu), szklanka alkoholu (czerwone wino, nalewka). Można dodać cukru lub miodu. Porzeczkę przecieramy jeśli nie chcemy pestek (mnie osobiście one nie przeszkadzają) dodajemy wszystkie składniki, podgrzewamy i mieszamy aż uzyskamy piękną jednolitą masę. Ja podgrzewam, ale nie doprowadzam do wrzenia, wtedy sos się nie warzy a woda odparowuje.

niedziela, 19 listopada 2017

DZICZYZNA Ptactwo

Czytając książki, słuchając opowieści o wyprawach, zawsze pojawia się choćby jedno danie z dzikiego ptactwa. 
UWAGA: Pamiętajmy, że kłusownictwo w Polsce jest zabronione. Na szczęście w kołach łowieckich można dzikiego drobiu nabyć. 
Dzikie ptactwo uwielbiam ze względu na walory smakowe oraz dużą wartość odżywczą. Można z niego „wyczarować” wiele pysznych dań nawet w terenie (więcej: Kuchnia Survivalowa. Gotowanie bez ekwipunku. Cz. 1 i 2).

Jakość mięsa z dzikiego ptactwa zależy od stopnia umięśnienia, utuczenia, wieku, płci ptaka i jego stanu zdrowia. Wiadomo że im młodszy ptak tym mięso delikatniejsze, smaczniejsze i łatwiej strawne. Oczywiście takie mięso, wymaga krótszej obróbki termicznej. Jeżeli jednak nie mamy nic innego do jedzenia jak mięso ze starych ptaków to przygotujmy się, że będzie ono twarde, mniej smaczne, łykowate. Polecam takie mięso ugotować niż piec.

W opowieściach starszych ludzi słyszałam o jedzeniu srok, wróbli i innych ptaków. W książkach opisujących czasy okupacji i powojenne wspomina się wiele ciekawych dań z dzikiego ptactwa nie koniecznie bażanta. Okazuje się że sroki są żylaste i dlatego jada się delikatne pisklaki. Wróble są dobre pieczone ale i rosół na nich niczego sobie. Obecnie wiele ptaków jest pod ochroną, więc trzeba mieć to na uwadze.

PRZYGOTOWANIE
Dzikie gęsi od razu patroszymy i wieszamy na tydzień w spiżarni, aby skruszały. Po tym czasie
skubiemy je i zalewamy bejcą. Po 2 dniach nadziewamy słoniną, nacieramy majerankiem/ szałwią i pieczemy w piekarniku w zależności od przepisu. Oczywiście możemy pominąć etap kruszenia i zjeść gęś od razu. Ale walory kruszenie podnosi walory smakowe.
Dzikie kaczki przygotowuje się tak samo jak dzikie gęsi z wyjątkiem doboru przypraw. Kaczkę lepiej natrzeć szyszkojagodami jałowca.
Bażant nie powinien być patroszony tylko od razu wieszamy go by skruszał. Wystarczy kilka dni. Potem patroszymy, skubiemy i opalamy. Nie bejcujemy. Moja mama bażanta tylko soliła i pieprzyła bez żadnych innych przypraw. To kwestia upodobań :) 

KACZKA PIECZONA Z DZIKIMI KORZENIAMI
1 kaczka, 2 garście pokrojonej w kostkę słoniny, 2 cebule, 8 średnich korzeni dzikiej marchewki, 2 średnie korzenie wiesiołka, garść naci dzikiej marchewki, sól, pieprz, papryka czerwona ostra.

Wcześniej przygotowaną kaczkę nacieramy solą i papryką, odstawiamy w chłodne miejsce na godzinę. Ja zawsze odcinam jej szyję. Kaczkę nadziewamy słoniną, pokrojonymi w kostkę korzeniami, natką i doprawiamy solą, pieprzem. Następnie wkładamy kaczkę do brytfanny, możemy skropić ją olejem, obkładamy pokrojoną w piórka cebulą. Pieczemy 60-80 minut w 220C. Co jakiś czas skrapiamy wytworzonym sosem. 

GĘŚ DUSZONA W KAPUŚCIE I GRZYBACH
1 gęś, tłuszcz gęsi, garść suszonych grzybów, 3 łyżki przetartych pomidorów, 1/2 kg kapusty kwaszonej, sól, pieprz, majeranek, kminek do smaku.

Wcześniej przygotowaną gęś nacieramy przyprawami i tak jak kaczkę odstawiamy na godzinę w chłodne miejsce. W tym czasie grzyby należy namoczyć, potem ugotować, posiekać. Wywaru nie wylewamy. Po godzinie gęś wkładamy do piekarnika na 2 godziny (180C) i co jakiś czas skrapiamy wywarem z grzybów,a potem wytworzonym sosem. W tym czasie kapustę kroimy i zalewamy resztą wywaru z grzybów i gotujemy aż kapusta nam zmięknie. Pamiętajmy doprawić kapustę do smaku. Dorzucamy do niej posiekane grzyby. Następnie upieczoną gęś dzielimy na porcje (usuwając mostek i zbędne kości) wkładamy do wcześniej przygotowanej kapusty, zalewamy pomidorami, zapiekamy.

BAŻANT Z GRZYBAMI
1 bażant, tłuszcz, szklanka białego wina, mała śmietana, 1/2 kilograma świeżych grzybów, jedna cebula, 2 łyżki mąki, sól, pieprz, natka pietruszki do smaku.

Postępujemy tak jak z gęsią i kaczką, czyli przygotowanego wcześniej bażanta nacieramy
przyprawami i odstawiamy na godzinę w chłodne miejsce. Potem dzielimy go na 4 części, skrapiamy winem i dusimy do miękkości. Cebulę, grzyby pokrojone w kostkę podsmażamy i dusimy do miękkości. Zalewamy śmietaną wymieszaną z mąką i doprowadzamy do zagotowania. Doprawiamy. Takim sosem zalewamy bażanta.

poniedziałek, 23 października 2017

DZICZYZNA

Każdy, kto interesuje się łowiectwem lub jest koneserem dziczyzny wie że sezonem na dziczyznę jest jesień i wczesna zima. Dlaczego ? Ponieważ wtedy zwierzyna łowna jest dobrze odżywiona, mięso najsmaczniejsze i futro grube. Czyli wszystko wykorzystamy. Takie mięso odznacza się specyficznym smakiem, zapachem ponieważ zwierzyna je to co znajdzie w lesie: dzikie rośliny, pędy, kory z młodych drzew, jagody leśne, owady/ robaki/larwy, owoce…

Dzikie zwierzęta żyją na wolności dlatego ich mięśnie są bardzo wyrobione i silnie ukrwione, stąd ich ciemne zabarwienie. Tłuszcz np. u dzika gromadzi się w jamie brzusznej, obrasta głownie nerki. Mało tłuszczu znajdziemy u niego w mięśniach. Dla mnie najważniejsze jest to, że nikt nie pasie tych zwierząt hormonami, sterydami. Wolę zjeść mniej a zdrowo. 

Niestety taka dziczyzna wymaga wiedzy i umiejętności. Dzik, sarna, zając, kuropatwa, każde z nich wymagają innego traktowania. Dobrym przykładem jest dzik. Po pierwsze trzeba pamiętać, że takie mięso dzika trzeba szpikować słoniną, aby nie było wysuszone.Niby dzika świnka ale tłuszczu ma mało. Kolejnym przykładem jest zając. Czy wiedzieliście, że tłuszcz zajęczy śmierdzi i jest odrzucany ? Ja wykorzystuję ten tłuszcz do robienia pochodni. Warto też wiedzieć, że najdelikatniejszą częścią tuszy u zająca, sarny czy jelenia jest comber. To gruby mięsień biegnący z obu stron kręgosłupa. Idealny kawałek mięsa do pieczenia na kamieniu. Fajnie umięśnione miejsce to udziec. Reszta części jak np. łopatka są mało umięśnione i obrośnięte grubymi błonami, dlatego najlepiej z nich przyrządzać zupy, sosy.

Większość z Was słysząc dziczyzna już myśli o procesie który zwiemy kruszeniem/ dojrzewaniem. Każdy dziki zwierz rządzi się swoimi prawami. Po pierwsze dziczyzna kruszeje powoli. Nie patroszymy ( jeżeli zwierzę nie jest gęsto postrzelone i ma całą jamę brzuszną). Tutaj nie warto a nawet nie należy się spieszyć. Od tego zależy smak i jakość mięsa. By mięso dojrzało, zwierzę należy powiesić w skórze w chłodnym a nawet zimnym, przewiewnym miejscu. I tak nam mięso kruszeje 2 tygodnie. 
WAŻNE ! dojrzewające tusze nie mogą zamarznąć !

Co w przypadku gdy zwierzę zostanie mocno postrzelone ? Należy je pozostawić w skórze ale wypatroszyć. „Wylać” krew, włożyć do środka zwykły ( nie kolorowy) papier. Po tym, jak mięso nam skruszeje, należy je oskórować i podzielić na odpowiednie kawałki ( indywidualnie każdy zwierz). 
Jednak bądźmy szczerzy. Kto teraz czekać będzie 2 tygodnie na mięso ? Dlatego upolowany zwierz od razu jest patroszony, dzielony na kawałki i przetwarzany. Część zamrozimy a z części zrobimy: smalec, kiełbasę, konserwę w słoiku.  Przeznaczenie poszczególnych części tusz dziczyzny:

1. kark, mostek, łopatki + jadalne wnętrzności – pasztet, zupy, gulasze

2. comber, uda – potrawy duszone, pieczone, smażone

Jak z częściami z punktu 1 nie ma problemu. Po prostu gotujemy z warzywami i doprawiamy tak z punktem 2 jest więcej pracy. Mianowicie comber, uda powinny dodatkowo dojrzewać w zalewie z octu lub zaprawie ( solnej) z warzywami. W occie przeważnie dojrzewa zając i udziec sarni. Sarninę lepiej marynować w warzywach. Wtedy nie zagłuszymy jej delikatnego smaku. Z dzikiem postępujemy jak z wieprzowiną. 

Marynata octowa na 1kg mięsa.

10 łyżek octu 6%, 0,5 l wody, jedna cebula, łyżka macierzanki piaskowej, pieprz w ziarnach, sól do smaku.

Cebulę pokroić w piórka, zagotować z wodą, dodać przyprawy. Gotujemy aż cebula zmięknie. Studzimy i dodajemy ocet. Wkładamy do zalewy mięso na 5 dni ( zimą) a latem na 3 dni.

Marynata warzywna na 1 kg mięsa.

5 cebul, 2 marchewki, 2 pietruszki, 0,5 selera, 3 łyżki oleju, łyżeczka cukru, łyżeczka macierzanki piaskowej, 3 ząbki czosnku, kilka ziaren jałowca.

Warzywa kroimy w talarki, skraplamy olejem i dodajemy przyprawy. Wszystko mieszamy i ugniatamy tak długo aż warzywa puszczą sok. Takimi jarzynami obkładamy mięso na 3 dni.

piątek, 15 września 2017

Cały rok obfitości w lesie. Gulasz grzybowy

Jesienią oprócz dobrej jakości dziczyzny można spotkać grzyby. Grzyby podnoszą walory smakowe potrawom, wzbogacają je o minerały i nie które witaminy. 
Grzyby pasują do każdej zupy wytrawnej, każdego mięsa czy to drobiowego, czy to dziczyzny. Zielone gołąbki jadam same, upieczone na kamieniu lub glinianym spodku lekko oprószone solą. 
Z gąsek gotuję rosół z dodatkiem dzikiej marchewki i kłączy czyśćca błotnego.
Ale najbardziej smakuje mi gulasz grzybowy. Mięso duszę (sarnina, wieprzowina) pod przykryciem w menażce na żarze. Chodzi o to by z mięsa wytopiły się soki. Lekko podlewam wodą jeżeli mięso jest chude. Jak mięso lekko nam się poddusi dorzucamy do niego 6 ziaren szyszkojagód jałowca, 6 korzeni dzikiej marchewki a jak gdzieś w plecaku macie cebulę to śmiało dodajcie. 
Grzyby obrane i opłukane, kroimy w kostkę i dodajemy do całości. Wszystko dusimy około godziny.
Pamiętajcie obracać menażkę by gotowało wam się równomiernie. Nie gotujcie nad czy w ogniu. Gotujcie na żarze. Wtedy potrawa wam się nie spali i łatwiej wam będzie kontrolować to co dzieje się w menażce. Na samym końcu doprawiamy solą i pieprzem. Choć ja zamiast pieprzu, bardzo często dodaję rdest ostrogorzki, ale to już w momencie jak zdejmę potrawę z ognia. Gotując rdest pozbywamy go ostrości.
Smacznego !

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

CIEKAWOSTKA ROŚLINNA. Nagietek lekarski (Calendula officinalis)





Kwiat nagietka pełni rolę barometru. Jeżeli płatki przed godziną 9.00 ułożone są równolegle do ziemi - pogoda będzie ładna, bezdeszczowa. 

środa, 26 lipca 2017

DZIKA KUCHNIA. Chatney z rabarbaru

Rabarbar to bardzo wdzięczna roślina. Od kilku lat spotykam ją w lasach, przydrożach i polanach. Ludzie wywożąc ziemię z ogródków do lasu rozsiewają wiele roślin, także rabarbar. 

Chatney z rabarbaru

20 łodyg rabarbaru, 4 cebule, 1 główka czosnku, 4 słodkie jabłka, oliwa/ olej, sól, pieprz.

Rabarbar kroimy w kostkę, cebule w piórka, rozgniatamy ząbki czosnku, jabłka kroimy w cząstki. Wszystko kładziemy na blachę do pieczenia, polewamy oliwą/olejem. Pieczemy w piekarniku w 180 C do momentu aż warzywa nam się zaczną rozpadać, czyli około 1h. Solimy, pieprzymy i dalej pieczemy odparowując nadmiar wody.  
Katarzyna Miłochna Mikulska

niedziela, 21 maja 2017

Cały rok obfitości w lesie. Kompot z rdestowca i pokrzywy.

Wiosna to przepiękna pora roku. Po zimie wszystko nabiera koloru. W kwietniu pojawiają się młode pędy. Chciałabym abyście zwrócili uwagę na bardzo ekspansywną roślinę, mianowicie rdestowca japońskiego. Jego młode pędy są miękkie, kwaśne i dostępne w każdej części Polski. Rdestowca można jeść dopóki jego łodygi nie zdrewnieją. Ludzie tępią tą roślinę, więc można im pomóc zjadając go :) Na wypadzie do lasu lubię sobie zrobić z niego kompot.

Młode pędy rdestowca kroję na małe kawałki i gotuję - ale nie tak by bulgotało, wywar mi "mruga" - w menażce, aż zrobi się miękki. Ze stawiam go z nad żaru i dodaję garść liści pokrzywy. Pod przykryciem parzy mi się to 10 minut i gotowe ! Można posłodzić jeżeli macie czym :) Kompot jest przepyszny. w smaku przypomina kompot rabarbarowy.

Smacznego ! Kasia MM

wtorek, 9 maja 2017

DZIKA KUCHNIA. Zupa pokrzywowa na kwaśno.

Zbliża się weekend dużymi krokami :) Wiosna kalendarzowa nastała. Od teraz każdy wypad do lasu będzie zieleńszy, cieplejszy i mam nadzieję, że smaczniejszy. W najbliższy weekend polecam Wam ugotować zupę pokrzywową na kwaśno. Naprawdę warto ! 
Potrzebujecie: 3 garście młodych pokrzyw, pęczek liści bnieca, 2 łyżki masła, szklanka ugotowanego na sypko ryżu/ kaszy, 1 łyżka soku z cytryny lub dwa młode pędy rdestowca, ½ łyżki pieprzu, sól, 1 surowe żółtko.

Umyte pokrzywy i pęczek lisci bnieca drobno pokroić, przesmażyć na stopionym maśle. Ryż/ kaszę skropić sokiem z cytryny lub wymieszać z pokrojonym rdestowcem, wymieszać z przesmażoną zieleniną, zalać gorącym bulionem, gotować na niewielkim ogniu ok. 5 - 6 minut. Żółtko dokładnie rozkłócić z 2-3 łyżkami zimnego bulionu, wlać do zupy, dokładnie wymieszać.
Kasia MM

piątek, 5 maja 2017

CIEKAWOSTKA ROŚLINNA. Łopian większy (Arctium lappa)




Świeże, zmiażdżone liście łopianu leczą czyraki i goją ukąszenia owadów.

Ciepłą papkę z korzeni i liści stosuje się na ropnie.

niedziela, 16 kwietnia 2017

LEŚNA APTECZKA. Rośliny gojące rany, skaleczenia i hamujące krwawienie.

Będąc w lesie czasami coś nam się przydarzy. Nie życzę wam tego, ale lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć, jak w takich przypadkach sobie możemy pomóc. Ale uwaga ! nic nie zastąpi fachowej opieki medycznej. Potraktujcie ten wpis jak pierwszą pomoc lub pomoc przy lekkich obrażeniach ale nie unikajcie lekarza :) Bo diagnoza to nie taka łatwa sprawa.

ROŚLINY GOJĄCE RANY I SKALECZENIA
1. Kwiat nagietka lekarskigo: napar z kwiatów hamuje krwotoki a maść z płatków leczy rany, wrzody, ropienie. Nalewka spirytusowa (przemywamy ) idealnie goi rany cięte, szarpane nie pozostawiając blizn.
2. Kwiat jasnoty białej: napar z kwiatu stosowany zewnętrznie do przemywania poprawia gojenie ran i zadrapań. Świeże i pogniecione hamują krwawienie.
3. Kwiat rumianku pospolitego: napar działa przeciwzapalnie, przeciwgnilnie, ściągająco i dezynfekcyjnie wewnętrznie (napar pijemy) i zewnętrznie (okłady, przemywamy).
4. Ziele drapacza: napar stosujemy doustnie na krwawienia wewnętrzne a zewnętrznie do przemywania ran i skaleczeń. Świeży sok jako okład, stosujemy na rany, wrzody i odmrożenia. UWAGA Nie należy stosować zbyt dużych dawek wewnętrznie, gdyż mogą wywołać wymioty, mdłości i biegunkę.
5. Ziele dziurawca: napar stosujemy zewnętrznie jako okłady na rany, zadrapania, wrzody i stłuczenia. Macerat olejowy (kwiat dziurawca zalewamy olejem, macerujemy 14 dni, odcedzamy) wykorzystujemy przy postrzałach, wrzodach, opuchliznach, odmrożeniach, poparzeniach. UWAGA miejsca na które przykładamy preparaty z dziurawca są wrażliwe na słońce.
6. Ziele lnicy: Napar stosowany wewnętrznie poprawia kondycję naczyń krwionośnych, uelastycznia żyły.
7. Ziele rdestu ptasiego: świeże ziele miażdżymy i przykładamy na rany, wrzody, skaleczenia. Działa gojąco i krwiotamująco.
8. Ziele szałwii lekarskiej: Napar z ziela działa dezynfekująco.
9. Korzeń żywokostu: Okład ze świeżego korzenia stosuje się na stłuczenia, wrzody, ukąszenia owadów, otwarte złamania kości. Suchu korzeń, sproszkowany z połączeniem z olejem stosuje się jako zasypka hamująca krwawienia np. z nosa.
10. Liść orzecha włoskiego: napar z liści działa ściągająco i dezynfekująco, co przyspiesza gojenie ran.
11. Pączki topoli czarnej: napar działa przeciw bakteryjnie. Maść stosuje się na ropiejące rany.

ROŚLINY HAMUJĄCE KRWAWIENIA ZEWNĘTRZNE I WEWNĘTRZNE
1. Ziele krwawnika: Napar pity hamuje krwawienia wewnętrzne. Stosowany zewnętrznie przyspiesza gojenie ran i skaleczeń.
2. Ziele tasznika: napar działa krwiotamująco, zwiększa krzepliwość krwi i reguluje ciśnienie krwi. Pije sie go na krwawienia wewnętrzne oraz zewnętrznie (okłady, przemywanie) na rany i krwawienia. Idealny na opatrunki.
3. Ziele skrzypu polnego: napar działa krwiotamująca i bakteriobójczo (okłady, przemywanie).
4. Ziele rdestu ostrogorzkiego: zewnętrzne okłady z naparu stosuje się na trudno gojące, ropne rany. Napar stosowany wewnętrznie hamuje krwawienia wewnętrzne.
5. Liść pokrzywy: wata umoczona w świeżo wyciśniętym soku hamuje krwawienie z nosa, przemywanie ran naparem z liści przyspiesza gojenie ran i zadrapań.

Literatura:
Ojców Bonifratrów
Ożarowski
W. Poprzęcki
Własne doświadczenia

Zdrowia ! Kasia MM

niedziela, 16 października 2016

Żadanice - niech się stanie !

W Miejskiej Kniei czyli w Makowskich Lasach od czasu do czasu odbywają się warsztaty z tworzenia Żadanic. Żadanice to laleczki amulety, które niektórzy nazywają Motankami.  Motanki  tworzy się  z resztek materiałów. U nas nie są to ot takie tam materiały. Kultywujemy tradycję, dlatego motamy laleczki ze starej odzieży, pełnej energii danej rodziny/ osoby/ domu.  Żadanice tworzy się w intencji. Dlatego proces powstawania Żadanicy nie jest szybki i łatwy.
Takie warsztaty trwają około 4h. Dzisiaj warsztat trwał 5h. Jako prowadząca nie odczułam, żeby czas się dłużył. Minął płynnie, ciepło i magicznie. Każda z uczestniczek miała przemyślaną intencję. Niektóre nawet zapisały ją na kartce i zerkały by wyklarować myśli.


Każda z Motanek powstała w danej intencji. Każda z nich jest piękna. Nie łatwo było pozostać przy ostatecznej wersji. Tkaniny i ozdoby zapewniliśmy, ale tak jak prosiłam, każda z uczestniczek przyniosła stare ubranie i jakiś element z niego zamieściła w lub na laleczce. 
Dziękuję wszystkim obecnym za dzisiejsze popołudnie. To zaszczyt dla mnie, że powierzyłyście mi swoje nadzieje, obawy a ja pomogłam Wam je urzeczywistnić w postaci Żadanicy. Niech się spełni ! 

Bardzo dobre źródło informacji Motankach i innych słowiańskich laleczkach znajdziecie tutaj: http://przypiecek.blogspot.com/2013/11/lalki-motanki.html

czwartek, 6 października 2016

Bushcraft w rozumieniu kobiety.

Od jakiegoś czasu śledzę poczynania na różnych grupach i forach o tematyce bushcraftu, survivalu i prepperingu. Bez dwóch zdań większość członków owych grup to mężczyźni. Kobiet jest zdecydowanie mniej. Tematy jakie są poruszane to przeważnie wyposażenie. Czasami poruszane są zagadnienia z zakresu umiejętności. Jakich ? Rozpalania ognia, filtrowania wody, rąbania drzewa, zawieszania menażki/ kociołka nad ogniem. Od czasu do czasu przewinie się coś o pożywieniu i leczeniu. Zauważyłam również, że większości zależy na odchudzeniu ekwipunku. Tylko, że to odchudzenie polega na zmniejszeniu wagi posiadanych rzeczy a nie rezygnacji z nich. 

Jak wygląda przeciętny wypad bushcraftowca do lasu ? Oglądając zdjęcia i to czym się chwalą ludziki na grupach, mniej więcej każdy spędza weekend w lesie podobnie. Rozbija namiot/ rozwiesza hamak lub tarpa ( plandekę). Rozpala ognisko bez zapałek. Gotuje herbatę/ kawę. Piecze kiełbaskę lub inne mięso. Czasami coś ugotują w menażce z produktów przyniesionych z domu. 

Mnie osobiście miło się czyta relacje osób, które takie wypady traktują, jak trening pewnych umiejętności. Coraz częściej pojawiają się wpisy z budowy szałasów, baz czy chatek w lesie na stałe wypady. To się chwali :) 

Czasami pojawia się pytanie: Po co idziecie do lasu ? odpowiedzi są też podobne. Odpocząć od miasta, pracy, zgiełku. Pochodzić po lesie i się nim po delektować. I to mi się podoba :) W sumie sama też tak robię :) choć ja jeszcze poświęcam ten czas na naukę i sprawdzanie swoich umiejętności z radzenia sobie w lesie bez szpeju. 

I dzisiaj właśnie dopadła mnie myśl i pewne zastanowienie: odchudzają ekwipunek nie nosząc rozpałek, zapałek, zapalniczek, namiotów itp. ale dźwigają tyle jedzenia i apteczkę  w plecaku. A co dźwiga kobitka ? Co noszę ja ? 

I widzicie, ja noszę zapałki, jeden ostry nóż, menażkę, namiot lub plandekę. Ok i moją słabość
dzbanek emaliowany do gotowania kawy na ognisku. Zimą do tego dodaję śpiwór lub koc. Z produktów żywnościowych kawę, cukier, sól i jakiś kawałek mięsa choć to nie stała mego ekwipunku. Wszystko mieści się w plecaku takim szkolnym w sumie. Resztę pozyskuję w terenie.

W tym całym bushcrafcie stawiam na umiejętności. Oczywiście nauczyłam się rozpalać łukiem ogniowym. Umiem zrobić sobie nóż z tego co znajdę w lesie. Dam radę sobie nawet bez śpiwora i namiotu. I Ci co byli na 7 dniach wiedzą, że to jest realne i do zrobienia. Nawet bez jakiegoś wielkiego doświadczenia. 

I właśnie. Po warsztatach w tym roku i szkoleniach zauważyłam, że to kobitki najwięcej uwagi poświęcają umiejętnościom. One właśnie tak rozumieją bushcraft. Nie chcą dźwigać domu do lasu. Chcą odpocząć, tworząc nowe, przydatne rzeczy właśnie w lesie. Nie rozprawiają o nożach, siekierach czy piłach. Nie rozprawiają o wyższości hamaka nad tarpem czy namiotem. Rozprawiają o tym, co zrobić jak tych wygód im zabraknie. I to chcą sprawdzać i trenować w lesie. 

Ale nie wykluczajmy mężczyzn. Znam takich panów, i to nawet sporo co mega fajne rzeczy robią w lesie. I bardzo zachęcam - właśnie z tego miejsca - co by się takimi ciekawymi wypadami chwalili. Może to zachęci inne osoby do ciekawego  działania :) 


piątek, 23 września 2016

Czy warto uczyć się o dzikich roślinach jadalnych ?

Dlaczego warto nabywać lub pogłębiać wiedzę o dzikich roślinach jadalnych ? Czy warto uczęszczać na warsztaty, kursy i zgłębiać ten temat ? Czy warto zmieniać jadłospis w domu ?

Dziko rosnące rośliny, zebrane z dala od miast, zakładów przemysłowych i intensywnie uczęszczanych dróg, są niezwykle piękne oraz mają cenne wartości odżywcze i lecznicze. Rośliny, które rosną dziko i z dala od ludzkiej cywilizacji, są zdrowe, gdyż posiadają duże ilości wartościowych substancji naturalnych, do których zaliczają się m.in. witaminy, minerały, kwasy organiczne, flawonoidy, garbniki, i olejki.  Nie są sztucznie modyfikowane, a także wolne od chemii i zanieczyszczeń. Zebrane na polach i łąkach rośliny mogą nie tylko służyć ozdobie domu, lecz mieć pozytywny wpływ na zdrowie i urodę.
Rośliny pochodzące z pól i łąk mogą stanowić podstawę wielu oryginalnych potraw. Jeżeli ich smak wydaje się jednak zbyt intensywny, można je stosować jako dodatek do wielu tradycyjnych dań, np. zup, sosów, sałatek czy deserów. Z dzikich roślin przyrządza się również lecznicze soki, napary i nalewki.
Rośliny dziko rosnące powinno się spożywać świeże. Wiele z nich można z powodzeniem suszyć i
robić z nich przetwory. Liście wykorzystuje się podobnie jak szpinak czy sałatę, kwiaty można dodawać do sałatek, zapiekać w cieście albo robić z nich napary, herbatki czy syropy, owoce przerabia się na dżemy, konfitury i soki oraz zaparza z nich herbatki, a z korzeni można przyrządzać lecznicze napary i odwary.
Weźmy takie stokrotki. Stokrotki rosną zarówno na dzikich łąkach, jak i na wypielęgnowanych trawnikach. Rzadko kto wie, że roślina ta może służyć nie tylko do ozdoby, lecz ma również zastosowanie lecznicze i kulinarne. Stokrotki zawierają przede wszystkim saponiny, kwasy organiczne, flawonoidy, śluzy, garbniki, olejek eteryczny, sole mineralne i witaminę C. Młode liście stokrotek przyrządza się podobnie jak szpinak albo dodaje do sałatek, zup, sosów, past kanapkowych i farszów. Stokrotki znane są też w medycynie naturalnej. Rozgniecione liście nakłada się na rany, by przyspieszyć ich gojenie. Z kwiatów przygotowuje się napar, który pomaga usunąć śluz zalegający w górnych drogach oddechowych oraz oczyszcza organizm z toksyn i produktów odpadowych przemiany materii. Stosuje się go również zewnętrznie – do leczenia schorzeń skórnych (np. egzem, ran czy tłustej cery). Prawda, że intersujące i pomocne informacje ?

W Polsce coraz więcej się dzieje. Co chwila odbywają się bardzo ciekawe warsztaty, kursy, targi, festiwale i zloty. Informujemy o tym na grupie W Miejskiej Kniei: https://web.facebook.com/groups/1472904939606644/

Cena. To kluczowa sprawa. Zawsze mnie zastanawiało, ile Jesteście w stanie wydać na takie warsztaty/ kursy/ prelekcje. Nie tylko u mnie. Niektórzy z Was wydają na warsztaty z dzikich roślin jadalnych 600 – 1000,00 złotych. Za weekend nauki.  W Miejskiej Kniei  takie warsztaty weekendowe kosztują w granicach 250,00 - 350,00. Za pojedyncze warsztaty, trwające 4h jesteście w stanie zapłacić 250,00 – 450,00. Za sam spacer 150,00. W Miejskiej Kniei obie formy to 90,00. Dlaczego takie różnice ? Ponieważ działam na swoim terenie i moja praca jest moją pasją. Uwielbiam to co robię ! I znam osoby które podzielają moją pasję: 
- i inni :) 

Miejsce. Mój Dziadek powiadał, że jak wyjdzie się z domu to wszędzie blisko. Ważne by ruszyć
tyłek. I ma rację. W dzisiejszych czasach i możliwościach podróżowanie jest łatwiejsze. W Miejskiej Kniei mieści się miedzy dwoma wielkimi miastami w centrum Polski:  Łódź – Maków – Warszawa. Bardzo dobre połączenie PKP. Dojazd S8 i autostradą. Miejsce malownicze. Lasy mieszane, lekkie wzniesienia, spokój i rodzinna atmosfera. Ponieważ założeniem moim jest by każdy podczas zgłębiania wiedzy czuł się komfortowo.


Powiecie: To wszystko jest w książkach. Po co jeździć na warsztaty. To nie do końca tak. Wielu z Was czyta, ogląda na YT ale nie zmienia w swoim życiu nic w tym temacie. Samo przeczytanie czy obejrzenie na YT nie spowoduje, że będziecie zdrowsi, że Wasz portfel odsapnie ( pozyskiwanie jedzenia na łąkach i lesie bardzo sprzyja finansom). Na zajęciach dotykacie, wąchacie, próbujecie i podejmujecie decyzje czy to odpowiednie dla Was i Waszej rodziny. Ja i inni zielarze – praktycy pokazujemy Wam jak z powszechnie występujących roślin można zrobić pyszne danie lub panaceum na każda chorobę. Czy przeczytawszy książkę odważylibyście się ugotować makaron z podagrycznika ? 

czwartek, 1 września 2016

Spacer botaniczny w ramach Warsztatów Archeologii Doświadczalnej na Grodzisku Żmijowiska 2016

Jest w Polsce takie czarowne miejsce. W gminie Wilków. Co roku, od kilku lat odbywają się tam w sierpniu Warsztaty Archeologii Doświadczalnej na terenie Grodziska Żmijowiska. Warsztaty trwają około dwóch tygodni. Program zawsze jest bogaty: garncarstwo, zielarstwo, tkactwo i barwienie, ogień, kuchnia słowiańska, wypał naczyń glinianych w piecu, projekt dłubanka... W tym roku nacisk położono na warsztaty garncarskie i warsztaty z kuchni słowiańskiej. 

Miałam przyjemność poznać ludzi pełnych pasji. Pod okiem Marty Wasilczyk nauczyłam się podstaw garncarstwa. Ulepiłam kilka naczyń, które przydadzą mi się w moich kulinarnych eksperymentach. Hania Lis wspaniale poprowadziła warsztaty
z kuchni słowiańskiej. Miałam przyjemność pomagać i kosztować jej potraw. Wiele dowiedziałam się o gotowaniu w glinianych naczyniach. Od teraz posiadam dwa naczynia gliniane do gotowani i zamierzam utrwalić sobie wszystko to czego nauczyłam się podczas zajęć.

Sama również miałam mały wkład w to wielkie wydarzenie miłośników archeologii eksperymentalnej. Poprowadziłam spacer botaniczny, gdzie pokazywałam uczestnikom rośliny w ich naturalnym środowisku. Każdej roślinie towarzyszył malutki opis zastosowania leczniczego i kulinarnego. 






W tamtym roku Karina Rudzka stworzyła w jednej z chat zielnik. W tym roku go odświeżyłam i rozszerzyła wraz z Katarzyną Tajer.






Oto nie które napotkane rośliny:

BABKA ZWYCZAJNA Plantago maior
Nazwa ludowa skołojrza
Roślina zawiera w liściach i nasionach śluzy. W liściach garbniki, gorzki glikozyd, aukubinę, enzymy: inwertynę, emulsynę; kwas cytrynowy, saponiny. A jeśli spalimy liście babki to w popiele uzyskamy 42% tlenku potasowego.
Wykorzystuje się liście, nasiona, korzeń.
Kulinarnie wykorzystuje się liście babki. Smaży się je w gęstym cieście naleśnikowym na głębokim tłuszczu. Liście babki bardzo dobrze smakują w sałatkach, wiosennych zupach, surówkach. Dobrze komponują się w farszach do naleśników, omletów, pasztecików. Można gotować jak jarzynkę, podobnie gotujemy jak młodą kapustę czy szpinak. 
Panaceum na ukąszenia węży, ukłucia skorpionów – sok, papka z liści przykładana na rany, picie soku by pozbyć się toksyny z organizmu.
Spożywając babkę oczyszczamy organizm z metali ciężkich i innych toksyn metabolicznych. Liście babki włożone do buta zapobiegają odciskom i przynoszą ulgę zmęczonym nogom. Zgniecione liście babki przykładane na rany przyspieszają ich gojenie. Napar z liści lub nasion zwalcza bezsenność. Nasiona gotowane puszczają śluzy, które są idealnym panaceum na nadkwaśność żołądka.

BYLICA BOŻE DRZEWKO 
Artemisia abrotanum
Nazwa ludowa Ziele kościelne
Roślina zawiera olejek lotny z cytralem, garbniki, gorycze, alkaloid abrotaninę.
Wykorzystuje się cała roślinę: liście, nasiona.
Liście maceruje się w tłuszczu – powstaje maść/ balsam który jest lekarstwem na rany.
Kulinarnie wykorzystuje ją jako przyprawę liście i nasiona. Doskonale pasuje do mięs słodkich jak drób i wieprzowina J Młode liście i wierzchołki o lekkim gorzkawym smaku i cytrynowym zapachu doskonale aromatyzują potrawy i przetwory. Polecam przyprawiać nią zupy, gęste sosy, tłuste, duszone mięsa jak: wieprzowina, baranina, gęsinę, mięso z kaczki. Bardzo często dodaję do farszu z innymi ziołami do nadziewania ptactwa. Odrobina posiekanych liści dobrze komponuje się w wiosennych sałatkach, twarogach, majonezach, pastach serowych, napojach chłodzących i nalewkach ziołowych. Suszone ziele doskonale pasuje do ryb morskich, potraw warzywnych.
Gałązki dodaje się do marynat ogórkowych, a liście wraz z szyszkojagodami jałowca bardzo dobrze smakują w chlebie lub herbatnikach.
Sama roślina odstrasza owady, wystarczy zawiesić roślinę w oknie, w drzwiach w postaci bukietu lub wianka. Okadzanie bylicą też odstrasza owady.

BYLICA PIOŁUN Artemisia absinthium
Nazwa ludowa: piołunek, połyn, poleń, psia ruta, wermut, absynt, piolin polny.
W całej roślinie występuje olejek lotny, obficie w liściach i kwitnących pędach: tujon, tujol, azulen i terpeny. Glikozyd goryczowy absyntyna, garbniki, żywice.
Kulinarnie wykorzystuje się piołun w mieszankach do mięs ciężkich i tłustych: gęsina, kaczka, baranina, golonki, nóżki.  ( suszony piołun, anyż, fenkuł, malisa). Wykorzystuje się do wyrobu wina – wermutu i wódki – absynt. Używa się go do peklowania mięs. Jako susz doskonale komponuje się w daniach z roślin strączkowych. Dobrze jest dodać odrobinę suszy do naleśników lub omletów – harmonizuje.
Zdrowotne działanie: uspakaja, żółciopędne.
Odpędza wszy, pchły, mole, pluskwy.

SKRZYP POLNY 
Equisetum arvense
Nazwy ludowe: skrzyp kartoflowy, krzemionka, jodełka, jedlinka, koni ogon, koński ogon polny, koszczka, chwoszczka, przęślica, świńskie orzechy, kostka, sosnka, przęsłka, strzępeczka
- flawonoidy: zwiększa objętość wydalanego moczu i usuwa nadmiar moczanów, w związku z tym odwary z tej rośliny stosuje się jako słaby środek moczopędny w mało nasilonych schorzeniach dróg moczowych. Działa również łagodnie rozkurczowo na drogi żółciowe i moczowe, a tak że uszczelnia ściany naczyń krwionośnych. Poza tym stosuje się go w kamicy moczowej, w gośćcu i skazie moczanowej.
- odwary ze skrzypu polnego można stosować pomocniczo w przypadku obfitych miesiączek. Współczesna fitoterapia poleca ich stosowanie również w krwawieniach z żylaków odbytu, z owrzodzeń okrężnicy oraz ze wrzodów żołądka i dwunastnicy, a tak że w krwawieniach z nosa i płuc.
- na nadmierną potliwość stóp. Dzięki niemu nadmiar potu, zamiast wydostać się na powierzchnię skóry, zostanie wydalony wraz z moczem, dlatego efektem bocznym terapii mogą być częstsze wizyty w toalecie.
- skrzyp polny zawiera antywitaminę B1, w związku z tym w przypadku długotrwałego podawania wyciągów z tej rośliny należy 1-2 razy dziennie przyjmować po 1 tabletce witaminy B1.
- Skrzy polny można stosować w uszkodzeniach skóry, oparzeniach, w stanach zapalnych skóry w postaci okładów. Pomaga w łuszczycy, przy cerze naczynkowej. Zewnętrznie odwary służą do płukania w stanach zapalnych jamy ustnej.
- Dzięki zawartemu w skrzypie polnym krzemowi włosy są lśniące i mocne, paznokcie się nie rozdwajają, a proces starzenia się skóry zostaje zahamowany.
Kulinarnie wykorzystuje się mięsiste kłosy zarodnikowe – wyglądają jak grzyb – smaży się je jak szparagi. Wykorzystuje się także pędy palowe – bulwy na podziemnych pędach. Dodaje się je do sałatek, zup, omletów, surówek. Ziele pije się jako herbatki.

KOMOSA BIAŁA/ LEBIODA (Chenopodium album L.)
Pędy nadziemne i nasiona zawierają saponiny, kwas szczawiowy, alkaloidy (betacyna, betaksantyna),
kwas oleanolowy.
Wykorzystuje się korzeń i ziele. Działanie: wewnętrznie pomaga przy kaszlu i przewlekłym zapaleniu oskrzeli, zewnętrznie stosowana była na rany.
Kulinarnie wykorzystuje się nasiona i młode liście. Są jadalne, liście bywają stosowane zamiast szpinaku. Dodaje się je do sałatek, surówek, ciast, chleba, ciastek. Dodaje się je do farszy naleśników, omletów i pasztecików. Mają dużo białka (16%), węglowodanów (49%), witaminy C, prowitaminy A. Starsze liście i nasiona są trujące. Łatwo jednak pozbawić ich trujących składników – przed spożyciem muszą być gotowane, a wodę po gotowaniu odlewa się. Z nasion można przyrządzać mąkę i kasze.

RDEST OSTROGORZKI Polygonatum hydropiper
Nazwa ludowa: pieprz wodny, polski pieprz, rdest wodny, ćwiklany lis, rdestnica, sporysz ostrogorzki, żabieniec.
Zawiera: olejek eteryczny. W zielu stwierdzono flawonoidy (hiperozyd, kwercetynę, rutynę, persykarynę, izoramnetynę i ramnazynę), garbniki, seskwiterpeny, saponiny, kwas elagowy. Roślina ma ostry, gorzki, piekący smak podobny do smaku pieprzu powodowany przez poligodial.
Działanie: przeciwkrwotoczne, moczopędne i przeciwzapalne. Wyciąg z ziela hamuje niezbyt obfite krwawienia wewnętrzne. Rutyna tamuje drobne krwawienia poprzez uszczelnianie włośniczek. Stosowany pomocniczo przy zbyt długotrwałym i obfitym miesiączkowaniu, leczeniu skazy krwotocznej i żylaków nóg.
Kulinarnie jako ostra przyprawa. Dobrze komponuje się z wieprzowiną, baraniną, dziczyzną, drobiem, zupą fasolową, jarzynową, ziemniaczaną, pomidorową, rybną. Często dodaje się ją do bigosu i mięsnych gulaszów. Doskonale pasuje do potraw z fasoli, grochu, soi, soczewicy i bobu.

RDEST PTASI polygonatum aviculare
Nazwa ludowa: bździorost, drutowiec, podorożnik, ptasie języczki, świńska trawa, wróble języczki.
Zawiera flawonoidy (m.in. kwercetynę i awikularynę), krzemionkę rozpuszczalną, garbniki, kwasy polifenolowe, cukry, sole mineralne.
Działanie : wyciąg zwiększa wydalanie moczu, stosowany w kamicy nerkowej, jako środek moczopędny, przy schorzeniach płucnych, zewnętrznie przy krwawiących, źle gojących się ranach.
Kulinarnie wykorzystuje się młode liście i pędy. Smaży się je na wzór pokrzywy czy szpinaku. Pasują do sałatek, jarzynek.

PRZYMIOTNO KANADYJSKIE 
Erigeron canadensis = Conyza canadensis
Nazwa ludowa: konyza, stare dziewki
substancje biologicznie:  czynne to olejek eteryczny, garbniki (pirogallolowe) oraz flawonoidy, takie
jak apigenina, luteolina, kemferol, kwercetyna, Oleum erigerontis, Huil de vergerette du Canada, Essence d’ Erigeron, Oil of Canada Erigeron, Oil of fleabane.
Olejek charakteryzuje się świeżym, korzenno-ziołowym zapachem oraz ostrym, kminkowym smakiem. Ma jasnożółty lub zielonkawy kolor. Szczepy indiańskie, wykorzystywały je do tamowania krwotoków różnego pochodzenia. Napary przyrządzone z kwiatostanów stosowano w gorączce, kaszlu i bólach gardła. Ziele przymiotna stanowi uznany środek o działaniu przeciwzapalnym, przeciwkrwotocznym, ściągającym i moczopędnym. Przymoczki nasączone odwarem z ziela są skuteczne w trudno gojących się ranach, odleżynach, owrzodzeniach oraz świądzie skóry. Podobne zastosowanie mają kąpiele z dodatkiem naparu z ziela. Odwar z przymiotna oraz z komosy białej Chenopodium album jest stosowany miejscowo w reumatyzmie oraz bólach stawowych, trunek sporządzony z przymiotna spożywany jest jako digestif (napój wspomagający trawienie, podawany tuż po posiłku). Goi rany bez bliznowo. Stosowany także przy rozstępach.
Kulinarnie wykorzystuje się nasiona – maja ostry smak. Liście używa się jako dodatek do sałatek, surówek, sosów ziołowych i białych, zup. Dodaje się do jarzynki.

PIĘCIORNIK GĘSI Potentilla anserina
Nazwa ludowa: srebrnik, gęsiówka, gęsia trawa, drabinek, drabinka, dziewicze ziele, pięcioperest gęsi.
Zawiera garbniki katechinowe, flawonoidy (kwercetyna i jej glikozyd), kwasy organiczne, śluzy i żywice, duża zawartość witaminy C.
Używa się ziela i korzeni.
Działanie: środek ściągający i przeciwzapalny, a także rozkurczający na mięśnie gładkie. Stosowany przy biegunkach, chorobach jelit i dróg żółciowych charakteryzujących się stanami kurczowymi, w początkowym stadium kamicy żółciowej, zaburzeniach menstruacji, nieżycie żołądka i jelit. Dzięki zawartości substancji gorzkich poprawia apetyt i ułatwia trawienie. Rzadko stosowany oddzielnie, stanowi składnik mieszanek ziołowych.
Kulinarnie stosuje się liście. Dodaje się do zup, kasz, można przygotować jak szpinak. Kłącze jadalne na surowo lub gotowane (w smaku podobne do pasternaku). Kłącze nadaje wódkom czerwony kolor.

NAWŁOĆ Solidago
Nazwa ludowa: mimoza
Zawiera garbniki, kwasy organiczne, saponiny, olejki eteryczne oraz flawonoidy, wśród których najważniejsze to: rutyna i kwercetyna.
Działanie lecznicze: moczopędne, ściągające, przeciwzapalne. Wewnętrznie jest stosowana przy stanach zapalnych dróg moczowych, kamicy nerkowej, skazie moczanowej, pomocniczo w chorobach reumatycznych, nadciśnieniu. Zewnętrznie przy trudno gojących się ranach i owrzodzeniach skóry, stanach zapalnych jamy ustnej i gardła.

LNICA POSPOLITA Linaria vulgaris
Nazwa ludowa: lwia paszcza, pantofelki matki boskiej
Ta przepiękna roślina rosła kiedyś na polach wśród lnu. Stąd jej nazwa lnica. Kiedy zaprzestano
upraw lnu na rzecz zbóż, lnica zadomowiła się przy drogach, na łąkach i piaskach.
Zwierzęta jej nie jedzą. Zapach odstręcza wszystkie zwierzęta, zwłaszcza konie. I nic dziwnego. Alkaloid peganina jest dla nich trujący, zwłaszcza dla koni. Jeśli zaś chodzi o ludzi, peganina to lekarstwo. Reguluje perystaltykę jelit, rozluźnia mięśnie gładkie dróg żółciowych.
Można się domyśleć, że lnica pospolita działa żółciopędnie, rozwalniająco. Dodatkowo działa moczopędnie, przeciwzapalnie, zmiękczająco. Odwary stosuje się na ciężko gojące się rany, świąd skóry, na zapalenia dróg rodnych, spojówek i żylakowe owrzodzenia nóg. Maści na to miast stosuje się na hemoroidy.
Ziele działa napotnie, dezynfekcyjnie. Napar stosuje się przy kruchości naczyń krwionośnych, wybroczynach, bólach głowy, napadowym kaszlu.
Kosmetycznie stosuje się na poprawę wyglądu skóry: rozjaśnia przebarwienia, piegi, goi wysypki, plamy. Kulinarnie służy raczej do ozdoby, gdyż jej smak nie powala i raczej niczego nie wnosi w odczucia smakowe. Ale pięknie wygląda w deserach, galaretach i sałatkach.

ŻÓŁTLICA DROBNOKWIATOWA Galinsoga parviflora
Roślina jest stosowana jako przyprawa w szczególności do zup.  Używana jest również jako dodatek do sałatek. Świeże liście można zblendować z pomidorem, aby otrzymać orzeźwiający napój.
Roślina wskaźnikowa. Jest doskonałym wskaźnikiem jesiennych przymrozków, jej liście marzną dokładnie w temp. 0 °C, a szczytowe części roślin w temp. -1, -1,5 °C.
W medycynie ludowej używana była do leczenia chorób skóry i ran. Uważa się że ma właściwości przeciwzapalne. Ponadto napar z liści stosuje się do łagodzenia dolegliwości wątroby[potrzebny przypis]. Dzięki dużej zawartości białka może być używana jako zielona pasza.

BNIEC BIAŁY/ LEPNICA Melandrium album
Zawiera węglowodany i saponiny, w większych ilościach jest trujący.
Kulinarnie stosowany w sałatkach.

SZCZAW POLNY Rumex acetosella
Zawiera dużo kwasu szczawiowego. Ponadto roślina zawiera rutynę, saponiny.
Kulinarnie wykorzystywana w zupach, lemoniadach i sałatkach. Doskonale pasuje do chłodników. Dobrze jest go wykorzystać w sosach do ryb, warzyw czy jaj.

GWIAZDNICA POSPOLITA Stellaria media
Nazwa ludowa: mokrzyca, muchotrzew, muszec pospolity.
Zawiera saponiny o działaniu przeciwzapalnym, flawonoidy (m.in. rutynę), znaczne ilości beta-karotenu, czyli prowitaminy A i witaminę C, a także witaminy E, PP (niacynę), B1 (tiaminę), B2 (ryboflawinę) oraz liczne minerały – potas, fosfor, żelazo, wapń, cynk, magnez, selen, jod i krzem. Zawiera kwas gamma-linolenowy (GLA), który jest jedną z pochodnych tak wysoko cenionych przez dietetyków kwasów tłuszczowych szeregu omega-6, zalecany jako skuteczny lek w artretyzmie, przy zaburzeniach hormonalnych oraz w chorobach skóry np. trądziku. Działa przy tym odtruwająco.
Kompresami z rozgniecionych świeżych liści leczy się stany zapalne skóry, obrzęki i dolegliwości wątroby, a herbatą z gwiazdnicy zwalcza się jęczmień oraz zapalenie spojówek.
Kulinarnie wykorzystuje się w sałatkach, pesto. Dodaje się ją do masła, past ziołowych.

GLISTNIK JASKÓŁCZE ZIELE Chelidonium majus
Sok z glistnika ma właściwości wiruso- i bakteriobójcze i jest wykorzystywany w leczeniu kurzajek i innych brodawek, wywołanych m.in. przez wirus brodawczaka ludzkiego (HPV).
W przypadku ugryzienia przez kleszcza należy sokiem przypalić ugryzienie i pić napar z liści 200ml przez cały dzień małymi łyczkami przez tydzień.
Grzybobójcze właściwości glistnika wykorzystywane są zewnętrznie w leczeniu zakażeń skóry Candida albicans i innymi grzybami.


PRZYTULIA WŁAŚCIWA 
Gallium verum
Nazwa pospolita: Przytulia żółta
Właściwości rozkurczowe i antyseptyczne.
Stosowana wymiennie zamiast podpuszczki przy produkcji serów podpuszczkowych. Obecnie wciąż wykorzystywana przy wyrobie angielskiego sera Gloucester.
KRWAWNIK POSPOLITY 
Achillea millefolium
Nazwy ludowe: stolist, tysiąclist, renisz, złocień krwawnik, złocień, żeniszek, żeniszeń.
Zawiera: olejek eteryczny (Millefolii oleum) zawiera związki azulenowe, ponadto roślina zawiera cholinę, flawonoidy, garbniki, kwasy: mrówkowy, octowy, izowalerianowy, gorzki glikozyd achilleinę oraz sole mineralne (zwłaszcza sole cynku i magnezu).
Przeciwzapalne, przeciwkrwotoczne, bakteriostatyczne i nieznaczne przeciwskurczowe. Ziele pobudza również czynności wydzielnicze przewodu pokarmowego, wzmaga wydzielanie soków trawiennych i żółci. Dawniej sporządzano napar na krwotoki wewnętrzne. Dziś ziele krwawnika stosuje się wewnętrznie głównie w zaburzeniach żołądkowo-jelitowych objawiających się brakiem apetytu, wzdęciami, kurczami jelit, niestrawnością oraz, ze względu na działanie przeciwzapalne, w chorobie wrzodowej. Krwawnik można też stosować zewnętrznie w celu łagodzenia stanów zapalnych skóry i błon śluzowych oraz na rany, aby przyspieszyć gojenie.
Kulinarnie: świeże liście spożywane są jak sałatka samoistnie lub z innymi ziołami. Doskonały dodatek do ziołowych maseł, smalcy i sosów. Liście i kwiaty są dodawane do zup, mięs gotowanych i smażonych. Bardzo dobrze pasuje do kasz, jajecznicy.
KRWIŚCIĄG LEKARSKI Sanguisorba officinalis
Surowiec zielarski: suszone kłącze, czasami także ziele. Zawierają garbniki, saponiny, flawonoidy i inne składniki. Stosowana w stanie świeżym lub w postaci proszku ze zmielonych kłączy.
Leczniczo: używany do tamowania krwi przy nieżytach układu
pokarmowego.
Kulinarnie: świeże ziele wykorzystuje się jako jarzynka, przyprawa do sałatek i surówek ziołowych, sosów zielonych, potrawek, jaj, twarogu, past twarogowych, zup – krem, potraw z pomidorów, ryb, gotowanego mięsa, klopsów, pieczeni rzywmskiej, do baraniny, wieprzowiny.
NIE NALEŻY KRWIŚCIAGU GOTOWAĆ. Jedynie parzymy, dodajemy tak jak majeranek na sam koniec.
Wykorzystuje się go do aromatyzowania ponczów, zimnych napojów, deserów.
WROTYCZ POSPOLITY Tanacetum vulgare
Nazwy ludowe: mlecznica, piżmo, wrotycz swojski.
Surowiec zielarski: Kwiat wrotycz, olejek wrotyczowy. Kwiaty wrotyczu zawierają: tujon, izotujon, kamfora, borneol oraz gorzki lakton – tanacetyna i flawonidy: akacetyna i luteolina.
Leczniczo: Roślina była stosowana poronnie, do leczenia histerii, do pobudzania menstruacji oraz przy stłuczeniach, zwichnięciach, reumatyzmie i chorobach skóry. Używa się jej też do zwalczania robaków obłych w układzie pokarmowym. Jest stosowana jako domieszka do leków zewnętrznego stosowania we wszawicy głowowej i łonowej (alkoholowy wyciąg o nazwie Artemisol).
Kulinarnie: wrotycz jest stosowany jako przyprawa np. jego młodych pączków używa sie zamiast kaparów, a koszyczki kwiatowe zapieka się w cieście. Suszony słuzy jako przyprawa korzenna. Świeże i suszone ziele wykorzystuje się do: dań mięsnych ( baranina, dziczyzna, kaczka, gęś), zawiesistych sosów, potraw i sałatek warzywnych ( z pomidorami, bakłażanem, roślin strączkowych), potraw z grzybami, jaj, omletów i naleśników.

Zapach wrotyczu, przypominający zapach kamfory, skutecznie odstrasza owady. Z tego też względu jest używany jako repelent do odstraszania much, mrówek i moli, również komarów i kleszczy. Odwar z ziela nadaje się do ekologicznego zwalczania stonki ziemniaczanej i mszyc.

niedziela, 10 lipca 2016

Sernik z dynią

KRUCHY SPÓD

¾ szklanki pokruszonych herbatników , ½ szklanki pokruszonych orzechów , ¼ szklanki brązowego cukru , ¼ szklanki białego cukru, ¼ szklanki stopionego, ostudzonego masła

MASA SEROWA

450 g puree z dyni, 3 jajka, 1 ½ łyżeczki cynamonu, ½ łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej, ½ łyżeczki świeżo startego imbiru, ½ łyżeczki soli, ½ szklanki brązowego cukru, 3 szklanki sera śmietankowego, ½ szklanki białego cukru, 2 łyżki śmietany 36, 1 łyżka skrobi kukurydzianej, 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

KREM

2 szklanki kwaśnej śmietany, 2 łyżki cukru, 1 łyżka alkoholu np. burbonu/ rumu, kilka orzechów


Przygotuj kruchy spód: w średniej misce wymieszaj pokruszone herbatniki, orzechy i oba rodzaje cukru. Zagnieć z masłem na jednolitą masę. Otwieraną tortownicę wysmaruj masłem. Wyłóż masą dno i boki tortownicy. Odstaw do lodówki na 1h.

Piekarnik nagrzej do 175C a w tym czasie przygotuj masę serową: w średniej misce wymieszaj dynię, jajka, cynamon, gałkę, imbir, sól i brązowy cukier. W dużej misce mikserem ubij na gładką masę ser śmietankowy z białym cukrem. Dodaj śmietanę, skrobię, wanilię oraz masę dyniową. Połącz to w jednolitą masę. Masę wlej do wcześniej przygotowanej tortownicy z kruchym ciastem. Piecz około 50 – 55 minut.

W tym samym czasie przygotuj krem. W średniej misce ubij kwaśną śmietanę, cukier i alkohol. Krem rozsmaruj na wierzchu sernika. Włóż do piekarnika na 5 minut. Po wyjęciu ostudź, nie wyjmując z tortownicy. Odstaw w chłodne miejsce na 5 h i udekoruj orzechami.

czwartek, 7 lipca 2016

7 dni w lesie dla kobiet. Czerwiec cz. 2.



W czerwcu w Szkole Rzemiosła Survivalowego odbyły się dwie edycje 7 dni w lesie dla kobiet. Oba te spotkania były całkowicie inne. Można napisać, że różniły się jak dzień i noc, jak ogień o woda. W pierwszej edycji uczestniczki były nastawione na warsztaty, wysiłek fizyczny i działanie. Każda z nich aktywnie spędza czas wolny. Więc nic dziwnego, że podczas pobytu w lesie zrealizowaliśmy z nimi cały program i dodatkowe rzeczy. Dziewczyny się zintegrowały. Codziennie towarzyszył nam dobry humor i dowcip sytuacyjny.

W pierwszej edycji brało udział 5 osób. W drugiej edycji 3 osoby. Niestety nie każdy dostał urlop, a my informowani w ostatniej chwili nie mieliśmy możliwości znalezienia na ich miejsce zastępstwa. Ale widocznie tak miało być, ponieważ
uczestniczki wspaniale odnalazły się w leśnej przygodzie. Jak same powiedziały, gdyby było ich więcej, to byłoby im ciężko się dogadać. Ania, Karolina i Kasia to osoby, które nie lubią pośpiechu. Przyjechały na warsztaty, ale w głównej mierze odpocząć od miasta, zgiełku i innych ludzi. W tym przypadku warsztatów było mniej, ale za to więcej rozmów przy ognisku, spacerów, medytacji.

Trzy uczestniczki a wiele było emocji do uporządkowania, myśli do poskładania. Cieszymy się, że nasz las i okolice sprzyjały temu. Miłym zaskoczeniem dla nas było to, że oprócz Kasi, uczestniczki nie miały doświadczenia w leśnym bytowaniu. Tak, więc dla Ani i Karoliny gotowanie na ognisku, rąbanie i zbieranie drzewa na opał, struganie nożem czy spanie w szałasie było nie lada wyzwaniem ! Żadna nie zrezygnowała. A pogoda ich nie rozpieszczała. Oberwanie chmury i wichura nie zniechęciły a wręcz zachęciły do dalszej przygody.
Ania ze wszystkich warsztatów polubiła gotowanie na ognisku i z upodobaniem serwowała dania z dzikich roślin jadalnych. Kasia z racji doświadczenia w odtwórstwie historycznym, dbała o obozowisko. Karolina wolała fizyczne prace, jak noszenie wody, opału.
Jak widać, każda edycja jest inna, ponieważ inni są ludzie. Artur i ja cieszymy się, że stworzyliśmy miejsce, gdzie ludzie odpoczywają, nabierają pewności siebie i uczą się nowych umiejętności.


Przed nami kolejna edycja 7 dni w lesie. Trzy panie i jeden pan ( mamy jedno wolne miejsce). Już nie możemy się doczekać !