piątek, 5 maja 2017

CIEKAWOSTKA ROŚLINNA. Łopian większy (Arctium lappa)




Świeże, zmiażdżone liście łopianu leczą czyraki i goją ukąszenia owadów.

Ciepłą papkę z korzeni i liści stosuje się na ropnie.

niedziela, 16 kwietnia 2017

LEŚNA APTECZKA. Rośliny gojące rany, skaleczenia i hamujące krwawienie.

Będąc w lesie czasami coś nam się przydarzy. Nie życzę wam tego, ale lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć, jak w takich przypadkach sobie możemy pomóc. Ale uwaga ! nic nie zastąpi fachowej opieki medycznej. Potraktujcie ten wpis jak pierwszą pomoc lub pomoc przy lekkich obrażeniach ale nie unikajcie lekarza :) Bo diagnoza to nie taka łatwa sprawa.

ROŚLINY GOJĄCE RANY I SKALECZENIA
1. Kwiat nagietka lekarskigo: napar z kwiatów hamuje krwotoki a maść z płatków leczy rany, wrzody, ropienie. Nalewka spirytusowa (przemywamy ) idealnie goi rany cięte, szarpane nie pozostawiając blizn.
2. Kwiat jasnoty białej: napar z kwiatu stosowany zewnętrznie do przemywania poprawia gojenie ran i zadrapań. Świeże i pogniecione hamują krwawienie.
3. Kwiat rumianku pospolitego: napar działa przeciwzapalnie, przeciwgnilnie, ściągająco i dezynfekcyjnie wewnętrznie (napar pijemy) i zewnętrznie (okłady, przemywamy).
4. Ziele drapacza: napar stosujemy doustnie na krwawienia wewnętrzne a zewnętrznie do przemywania ran i skaleczeń. Świeży sok jako okład, stosujemy na rany, wrzody i odmrożenia. UWAGA Nie należy stosować zbyt dużych dawek wewnętrznie, gdyż mogą wywołać wymioty, mdłości i biegunkę.
5. Ziele dziurawca: napar stosujemy zewnętrznie jako okłady na rany, zadrapania, wrzody i stłuczenia. Macerat olejowy (kwiat dziurawca zalewamy olejem, macerujemy 14 dni, odcedzamy) wykorzystujemy przy postrzałach, wrzodach, opuchliznach, odmrożeniach, poparzeniach. UWAGA miejsca na które przykładamy preparaty z dziurawca są wrażliwe na słońce.
6. Ziele lnicy: Napar stosowany wewnętrznie poprawia kondycję naczyń krwionośnych, uelastycznia żyły.
7. Ziele rdestu ptasiego: świeże ziele miażdżymy i przykładamy na rany, wrzody, skaleczenia. Działa gojąco i krwiotamująco.
8. Ziele szałwii lekarskiej: Napar z ziela działa dezynfekująco.
9. Korzeń żywokostu: Okład ze świeżego korzenia stosuje się na stłuczenia, wrzody, ukąszenia owadów, otwarte złamania kości. Suchu korzeń, sproszkowany z połączeniem z olejem stosuje się jako zasypka hamująca krwawienia np. z nosa.
10. Liść orzecha włoskiego: napar z liści działa ściągająco i dezynfekująco, co przyspiesza gojenie ran.
11. Pączki topoli czarnej: napar działa przeciw bakteryjnie. Maść stosuje się na ropiejące rany.

ROŚLINY HAMUJĄCE KRWAWIENIA ZEWNĘTRZNE I WEWNĘTRZNE
1. Ziele krwawnika: Napar pity hamuje krwawienia wewnętrzne. Stosowany zewnętrznie przyspiesza gojenie ran i skaleczeń.
2. Ziele tasznika: napar działa krwiotamująco, zwiększa krzepliwość krwi i reguluje ciśnienie krwi. Pije sie go na krwawienia wewnętrzne oraz zewnętrznie (okłady, przemywanie) na rany i krwawienia. Idealny na opatrunki.
3. Ziele skrzypu polnego: napar działa krwiotamująca i bakteriobójczo (okłady, przemywanie).
4. Ziele rdestu ostrogorzkiego: zewnętrzne okłady z naparu stosuje się na trudno gojące, ropne rany. Napar stosowany wewnętrznie hamuje krwawienia wewnętrzne.
5. Liść pokrzywy: wata umoczona w świeżo wyciśniętym soku hamuje krwawienie z nosa, przemywanie ran naparem z liści przyspiesza gojenie ran i zadrapań.

Literatura:
Ojców Bonifratrów
Ożarowski
W. Poprzęcki
Własne doświadczenia

Zdrowia ! Kasia MM

niedziela, 16 października 2016

Żadanice - niech się stanie !

W Miejskiej Kniei czyli w Makowskich Lasach od czasu do czasu odbywają się warsztaty z tworzenia Żadanic. Żadanice to laleczki amulety, które niektórzy nazywają Motankami.  Motanki  tworzy się  z resztek materiałów. U nas nie są to ot takie tam materiały. Kultywujemy tradycję, dlatego motamy laleczki ze starej odzieży, pełnej energii danej rodziny/ osoby/ domu.  Żadanice tworzy się w intencji. Dlatego proces powstawania Żadanicy nie jest szybki i łatwy.
Takie warsztaty trwają około 4h. Dzisiaj warsztat trwał 5h. Jako prowadząca nie odczułam, żeby czas się dłużył. Minął płynnie, ciepło i magicznie. Każda z uczestniczek miała przemyślaną intencję. Niektóre nawet zapisały ją na kartce i zerkały by wyklarować myśli.


Każda z Motanek powstała w danej intencji. Każda z nich jest piękna. Nie łatwo było pozostać przy ostatecznej wersji. Tkaniny i ozdoby zapewniliśmy, ale tak jak prosiłam, każda z uczestniczek przyniosła stare ubranie i jakiś element z niego zamieściła w lub na laleczce. 
Dziękuję wszystkim obecnym za dzisiejsze popołudnie. To zaszczyt dla mnie, że powierzyłyście mi swoje nadzieje, obawy a ja pomogłam Wam je urzeczywistnić w postaci Żadanicy. Niech się spełni ! 

Bardzo dobre źródło informacji Motankach i innych słowiańskich laleczkach znajdziecie tutaj: http://przypiecek.blogspot.com/2013/11/lalki-motanki.html

czwartek, 6 października 2016

Bushcraft w rozumieniu kobiety.

Od jakiegoś czasu śledzę poczynania na różnych grupach i forach o tematyce bushcraftu, survivalu i prepperingu. Bez dwóch zdań większość członków owych grup to mężczyźni. Kobiet jest zdecydowanie mniej. Tematy jakie są poruszane to przeważnie wyposażenie. Czasami poruszane są zagadnienia z zakresu umiejętności. Jakich ? Rozpalania ognia, filtrowania wody, rąbania drzewa, zawieszania menażki/ kociołka nad ogniem. Od czasu do czasu przewinie się coś o pożywieniu i leczeniu. Zauważyłam również, że większości zależy na odchudzeniu ekwipunku. Tylko, że to odchudzenie polega na zmniejszeniu wagi posiadanych rzeczy a nie rezygnacji z nich. 

Jak wygląda przeciętny wypad bushcraftowca do lasu ? Oglądając zdjęcia i to czym się chwalą ludziki na grupach, mniej więcej każdy spędza weekend w lesie podobnie. Rozbija namiot/ rozwiesza hamak lub tarpa ( plandekę). Rozpala ognisko bez zapałek. Gotuje herbatę/ kawę. Piecze kiełbaskę lub inne mięso. Czasami coś ugotują w menażce z produktów przyniesionych z domu. 

Mnie osobiście miło się czyta relacje osób, które takie wypady traktują, jak trening pewnych umiejętności. Coraz częściej pojawiają się wpisy z budowy szałasów, baz czy chatek w lesie na stałe wypady. To się chwali :) 

Czasami pojawia się pytanie: Po co idziecie do lasu ? odpowiedzi są też podobne. Odpocząć od miasta, pracy, zgiełku. Pochodzić po lesie i się nim po delektować. I to mi się podoba :) W sumie sama też tak robię :) choć ja jeszcze poświęcam ten czas na naukę i sprawdzanie swoich umiejętności z radzenia sobie w lesie bez szpeju. 

I dzisiaj właśnie dopadła mnie myśl i pewne zastanowienie: odchudzają ekwipunek nie nosząc rozpałek, zapałek, zapalniczek, namiotów itp. ale dźwigają tyle jedzenia i apteczkę  w plecaku. A co dźwiga kobitka ? Co noszę ja ? 

I widzicie, ja noszę zapałki, jeden ostry nóż, menażkę, namiot lub plandekę. Ok i moją słabość
dzbanek emaliowany do gotowania kawy na ognisku. Zimą do tego dodaję śpiwór lub koc. Z produktów żywnościowych kawę, cukier, sól i jakiś kawałek mięsa choć to nie stała mego ekwipunku. Wszystko mieści się w plecaku takim szkolnym w sumie. Resztę pozyskuję w terenie.

W tym całym bushcrafcie stawiam na umiejętności. Oczywiście nauczyłam się rozpalać łukiem ogniowym. Umiem zrobić sobie nóż z tego co znajdę w lesie. Dam radę sobie nawet bez śpiwora i namiotu. I Ci co byli na 7 dniach wiedzą, że to jest realne i do zrobienia. Nawet bez jakiegoś wielkiego doświadczenia. 

I właśnie. Po warsztatach w tym roku i szkoleniach zauważyłam, że to kobitki najwięcej uwagi poświęcają umiejętnościom. One właśnie tak rozumieją bushcraft. Nie chcą dźwigać domu do lasu. Chcą odpocząć, tworząc nowe, przydatne rzeczy właśnie w lesie. Nie rozprawiają o nożach, siekierach czy piłach. Nie rozprawiają o wyższości hamaka nad tarpem czy namiotem. Rozprawiają o tym, co zrobić jak tych wygód im zabraknie. I to chcą sprawdzać i trenować w lesie. 

Ale nie wykluczajmy mężczyzn. Znam takich panów, i to nawet sporo co mega fajne rzeczy robią w lesie. I bardzo zachęcam - właśnie z tego miejsca - co by się takimi ciekawymi wypadami chwalili. Może to zachęci inne osoby do ciekawego  działania :)