wtorek, 10 stycznia 2017

CIEKAWOSTKA ROŚLINNA. Perz właściwy (Elymus repens)

W czasach głodu perz właściwy mielono i stosowano jako dodatek do mąki. To czyniło chleb pulchnym i słodkim. Z dodatkiem kaszy i mleka sporządzano z perzu pożywną zupę. Z perzu warzono także piwo, podobnie jak ze słodu, dodając chmiel i fermentując na drożdżach. Przede wszystkim jednak kłącze perzu stosowano w lecznictwie. Zalecany był już w starożytności przez Dioskurydesa oraz Pliniusza Starszego, którzy rekomendowali używanie korzeni tego zioła w celu zwiększenia wydzielania moczu oraz w przypadkach kamieni nerkowych.

Obszerne dzieło Macieja z Miechowa - Conservatio sanitatis z 1522 r. - polecało destylat wodny z kłącza perzu w schorzeniach nerek. Perz był też polecany jako doskonały środek na pasożyty. Stosowany był chętnie w przypadku dzieci.

wtorek, 3 stycznia 2017

Cały rok obfitości w lesie. Odsłona 9. Styczniowe placki.

Styczeń w lesie dla większości z Was to walka z zimnem. W sumie nikt nie zastanawia się co może ugotować w tym czasie, w lesie, mając przy sobie jedynie mąkę, olej i przyprawy (cukier, sól, pieprz). 
Namawiam Was do przyrządzania (nie zdrowych, bo smażonych) placków/ racuchów. Jeżeli weźmiecie ze sobą drożdże suszone to stworzycie baaardzo smaczne posiłki. 

SOSNOWE PLACKI

Garść igieł, 1/3 menażki (szklanka) mąki, ½ łyżeczki drożdży, 1 łyżeczka cukru, 1/3 menażki (szklanka) wody, sól.

Igły zaparzamy w 1/3 menażki wody. Niech dobrze naciągnie. Mąkę mieszamy z drożdżami, cukrem i szczyptą soli. Jak igły nam naciągną możemy je zgnieść na papkę w tej wodzie lub igły odrzucić. Do mieszaniny po trochu dodajemy wodę, tak by powstało gęste ciasto naleśnikowe. Odstawiamy na 15 minut w ciepłe miejsce – czyli przy ognisku. Jeżeli nam zostanie wody to nic. Można ją dodać później do ciasta, jeżeli po odstaniu będzie za gęste lub po prostu wypić. Smażymy na oleju, na rumiano. Placki będą miały słodko kwaśny smak. 

RÓŻANE PLACKI

Garść owoców róży, 1/3 menażki ( szklanka) mąki, ½ łyżeczki drożdży ( nie konieczny składnik), 1 łyżeczka cukru/ miodu, 1/3 menażki ( szklanki) wody/ mleka, sól.

Owoce róży zgniatamy i usuwamy pestki ( ja osobiście pestek nie usuwam). Dodajemy cukier/miód, szczyptę soli, drożdże jeżeli mamy. Ucieramy aż cukier nam się w miąższu róży rozpuści. Jeżeli róża miała mało soku to należy dodać troszkę wody. Jak powstanie nam jednolita masa dodajemy mąkę i resztę wody tak by powstało gęste naleśnikowe ciasto. Odstawiamy na 15 minut w ciepłe miejsce. Ciasto z drożdżami powinno nam zacząć „pracować”. Wtedy należy je przemieszać i zacząć smażyć na oleju. Placki będą miały słodko kwaśny smak. Będzie czuć wyraźnie różę.

PLACKI Z GWIAZDNICY POSPOLITEJ

Garść gwiazdnicy pospolitej, 1/3 menażki ( szklanka) mąki, 1/3 menażki (szklanka) wody, sól, pieprz (ulubione przyprawy).

Z mąki, wody robimy gęste ciasto naleśnikowe. Gwiazdnicę szatkujemy na drobno i dodajemy do ciasta. Doprawiamy do smaku i smażymy na rumiano.

PLACKI Z USZAKIEM BZOWYM

4 średniej wielkości uszaki bzowe, 1/3 menażki ( szklanka) mąki, 1/3 menażki (szklanka) wody. Sól, pieprz (ulubione przyprawy). Ja dodaję jeszcze boczek lub kiełbaskę.

Z mąki, wody robimy gęste ciasto naleśnikowe. Jeżeli do placków chcemy dodać boczek lub kiełbaskę to należy ją najpierw podsmażyć. I tak przygotowaną wędlinę dodajemy do ciasta. Grzyby kroimy w paski. Dodajemy do ciasta. Doprawiamy do smaku. Smażymy na rumiano.

Ogólnie owe placki można robić ze wszystkiego co znajdziecie jadalnego w lesie i Wam smakuje J

poniedziałek, 2 stycznia 2017

LEŚNA APTECZKA. Odsłona 9. Perz właściwy (Elymus repens)

Kłącza perzu (Rhizoma agropyri) zbiera się jesienią, najlepiej po bronowaniu zaoranych pól. Porasta on nie tylko pola uprawne, ale także zarośla, polany i nieużytki. Zebrane kłącza oddziela się od zielonych części rośliny, myje, a następnie suszy w temperaturze około 40C. Do celów leczniczych wybiera się tylko te jasne, grube i mięsiste.
Skład chemiczny: trytycyna, fruktoza, śluzy, mannitol i inozytol (alkohole cukrowe), kwasy organiczne, niewielkie ilości olejku eterycznego, związek poliacetylenowy oraz niewielkie ilości terpenów, sole mineralne, zasobne w rozpuszczalną krzemionkę.
DZIAŁA:
- bakteriobójczo,
- przeciwgrzybiczo,
- moczopędnie,
- żółciopędnie,
- odtruwająco,
- przeciwgorączkowo,
- wykrztuśnie

ODWAR sporządza się z 2 łyżek kłączy zalanych 2 szklankami wrzątku, a następnie gotowanych powoli pod przykryciem około 15 minut. Pije się go po 1/2 lub 2/3 szklanki kilka razy dziennie, godzinę po posiłku. Odwar można stosować nawet w ilości do litra dziennie bez żadnych skutków ubocznych dla organizmu. Taka kuracja powinna trwać około 3–4 tygodni.
Odwar (lub sok) ze świeżych kłączy stosuje się w leczeniu schorzeń powstałych w wyniku niewłaściwej przemiany materii (zaparcia, otyłość, trądzik), a także w dolegliwościach wątroby i nerek (obrzęki i kamica nerkowa). Zaleca się je również w nadciśnieniu tętniczym krwi, miażdżycy oraz w początkowych stadiach cukrzycy.

niedziela, 20 listopada 2016

Cały rok obfitości w lesie. Odsłona 8. Rozgrzewające zupy.

Większość z Was do lasu chadza w weekendy. Ja mieszkam w lesie i w sumie codziennie w nim jestem. Mam ten luksus, że kiedy chcę wtedy palę ognisko i na nim gotuję. Mam też wędzarkę i piec chlebowy. Dzikie produkty roślinne rosną tuż obok. Tylko po nie sięgnąć. Teraz mamy późną jesień. Dla wielu to czas infekcji, przemoczonych butów i wychłodzonych dłoni. Dlatego wspaniale jest zjeść coś pysznego, rozgrzewającego i leczniczego za jednym razem :) Jeszcze wspanialej spałaszować coś takiego na wypadzie do lasu. Na pierwszy rzut proponuję BEZMIĘSNĄ GROCHÓWKĘ.
Szklanka grochu, 1 duży korzeń łopianu, niewielka cebula, korzeń dzikiej marchwi, korzeń pasternaku, 4-5 szklanek wody, sól, łyżeczka drobniutko usiekanych listków łopianu; 4 kromki razowego chleba.
Umyty groch namoczyć na noc. Następnego dnia odcedzić, włożyć do garnka, zalać wodą z jarzyn, gotować ok. 30 minut. Dodać posiekany korzeń łopianu i drobno pokrojoną cebulę, doprowadzić do wrzenia i gotować na niewielkim ogniu ok. godziny, posolić. Chleb opiec nad ogniem, pokroić i dodać do zupy wraz z posiekanymi liśćmi łopianu.


Drugą moją ulubioną zupą w terenie jest ZUPA Z PIĘCIORNIKA GĘSIEGO.
1,5 l wywaru z kości i dzikich warzyw (dzika marchew, pasternak, 2 liście z ogonkami podagrycznika), szklanka bulw pięciornika gęsiego, 1 cebula, garść liści pokrzywy, sól, pieprz, kawałek wędzonej kiełbasy lub boczku.
Bulwy pięciornika umyć, ziemniaki obrać, zalać zimnym wywarem, zagotować. Podsmażyć kiełbasę/ boczek na kamieniu. Jak pięciornik zmięknie połączyć z kiełbasą/boczkiem. Wymieszać, pogotować chwilę i doprawić do smaku. 

niedziela, 16 października 2016

KOBIETA W LESIE

W ramach Szkoły Rzemiosła Survivalowego organizujemy wiele warsztatów. Niektóre skierowane są tylko do płci pięknej. Dlaczego ? Odpowiedź na to pytanie jest rozbudowana i wynika z mojego doświadczenia. 
Jak wiecie Szkołę Rzemiosła tworzą dwie osoby: Ja i Artur alias Mr. Wilson. Mamy duże doświadczenie w tym co robimy. Dzielimy się swoją wiedzą z innymi na warsztatach i kursach.
Właśnie, doświadczenie. Ja miałam cudowne dzieciństwo. Wychowana w lesie, na wsi nie odczułam dyskryminacji. Do roboty byliśmy równi. Na pastwiskach gotowaliśmy na rozgrzanych kamieniach, budowało się szałasy by chronić się przed deszczem, a po każdej nowej książce Szklarskiego byliśmy żądni przygody ! Tropiliśmy zwierzęta, nocowaliśmy w lesie. W międzyczasie asystowałam Cioci Honorce i sąsiadce Pani Kamińskiej w różnych zielarskich pracach. 
Mam świadomość, że w mieście takich sposobności nie było. Tam był trzepak, park, podwórka- studnie i parki. Oczywiście różne są miasta i różne miejscówki do zabawy. 
Ale do czego zmierzam. Chodzi o to, że wielu bushcraftowców, survivalowców to mężczyźni i nie do końca wierzą, że kobieta sobie w tym lesie z nimi poradzi. Myślą, że trzeba będzie się nimi opiekować i że uciekną na widok pierwszego lepszego pająka. Oczywiście nie chcę generalizować. Ale sama byłam w takiej sytuacji, że Ówczesny Partner uważał, że do lasu się nie nadaję. Że będę ciężarem i że to będzie weekend raczej opiekuńczy niż relaksujący. Nie dziwię się, że tak myślał. W tamtym czasie mieszkałam w Łodzi i uczyłam zielarstwa dzieci i dorosłych. W sumie nie miałam
gdzie pokazać swoich doświadczeń i pasji.
Szkoda, że nie mam zdjęcia Jego miny gdy rozpaliłam krzesiwem ogień i ugotowałam gulasz z tego co zebrałam po drodze. Cudowna satysfakcja :) zresztą weekend był fantastyczny ! 
Tak było jakieś 10 lat temu, ale po rozmowach z uczestniczkami warsztatów, widzę, że wiele z nas ma podobnie. Czekają na propozycję wspólnego weekendu w lesie, ale owa propozycja nie nadchodzi. 
Zawsze im radzę: to Ty zaproś ! 
Wtedy słyszę, że nie wiedza jak lub, że się boją. Tak więc panowie do dzieła ! 
Na warsztaty typowo kobiece przyjeżdżają kobitki, które nie mają doświadczenia i chcą go zdobyć by móc swoim mężczyznom towarzyszyć podczas weekendowych wypadów. Wstydzą się " pierwszego razu" z nimi. Chcą najpierw spróbować w gronie kobiet, w gronie osób nie znanych. 
Trafiają również kobiety, które mają doświadczenie, chcą pod szlifować swoje umiejętności lub zdobyć nowe. One nie są zabierane przez swych mężczyzn do lasu a chcą spędzić wolny czas na łonie natury. 
Cieszę się, że Szkoła daje takie możliwości. Dlatego piszcie, pytajcie i śmiało przyjeżdżajcie na wspólne wypady do lasu :) 

Żadanice - niech się stanie !

W Miejskiej Kniei czyli w Makowskich Lasach od czasu do czasu odbywają się warsztaty z tworzenia Żadanic. Żadanice to laleczki amulety, które niektórzy nazywają Motankami.  Motanki  tworzy się  z resztek materiałów. U nas nie są to ot takie tam materiały. Kultywujemy tradycję, dlatego motamy laleczki ze starej odzieży, pełnej energii danej rodziny/ osoby/ domu.  Żadanice tworzy się w intencji. Dlatego proces powstawania Żadanicy nie jest szybki i łatwy.
Takie warsztaty trwają około 4h. Dzisiaj warsztat trwał 5h. Jako prowadząca nie odczułam, żeby czas się dłużył. Minął płynnie, ciepło i magicznie. Każda z uczestniczek miała przemyślaną intencję. Niektóre nawet zapisały ją na kartce i zerkały by wyklarować myśli.


Każda z Motanek powstała w danej intencji. Każda z nich jest piękna. Nie łatwo było pozostać przy ostatecznej wersji. Tkaniny i ozdoby zapewniliśmy, ale tak jak prosiłam, każda z uczestniczek przyniosła stare ubranie i jakiś element z niego zamieściła w lub na laleczce. 
Dziękuję wszystkim obecnym za dzisiejsze popołudnie. To zaszczyt dla mnie, że powierzyłyście mi swoje nadzieje, obawy a ja pomogłam Wam je urzeczywistnić w postaci Żadanicy. Niech się spełni ! 

Bardzo dobre źródło informacji Motankach i innych słowiańskich laleczkach znajdziecie tutaj: http://przypiecek.blogspot.com/2013/11/lalki-motanki.html

sobota, 15 października 2016

LEŚNA APTECZKA. Odsłona 8. Jarząb pospolity.

Jarząb pospolity (Sorbus aucuparia L.)

Przetwory z kwiatów i owoców działają łagodnie ściągająco, odtruwająco na wątrobę, przeciwzapalnie w obrębie dróg moczowych i błon śluzowych przewodu pokarmowego. Mają właściwości przeciwmiażdżycowe.
Owoce zbierane po pierwszych przymrozkach są bogate w kwasy organiczne, garbniki, sacharozę, glukozę i witaminy A, C, E i K. Podobny skład mają majowe kwiaty jarzębiny.
Świeżych owoców jarzębiny nie jadamy ze względu na kwas parasorbinowy. Powoduje on wymioty, biegunki i uszkadza nerki.
Najbezpieczniej jarzębinę przetwarzać: kompoty, powidła, susze, nalewki, ciasta…
Jarzębina jest idealnym lekarstwem na awitaminozę ( niedobór ) witaminy A która prowadzi do:
kurzej ślepoty; rozmiękania rogówki (keratomalacja); zespołu suchego oka (xerophtalmia). W tym przypadku pomoże nam mieszanka owoców jarzębiny, liści pokrzywy. Zalewamy 2 szklankami gorącej wody. Utrzymujemy temperaturę bliska wrzenia na małym ogniu 10minut. Odstawiamy na 15 minut. Odcedzamy i pijemy małymi łyczkami 2-3 razu dziennie przez tydzień. Podobnie postępujemy z mieszanką: owoce jarzębiny i owoce róży ( przy awitaminozie nie wskazana jest podróż).
Biegunka to bardzo nie przyjemna sprawa w lesie. I nie chodzi tutaj tylko o częste postoje, ale również o osłabienie organizmu, odwodnienie i wychłodzenie organizmu. Biegunka potrafi być niebezpieczną przypadłością na szlaku. Idealnym lekarstwem jest węgiel, ale ja osobiście wolęowoców jarzębiny. Gotujemy 10 minut. Odstawiamy na 15 minut , odcedzamy i pijemy 3 razy dziennie przez 3 dni. Na drugi dzień powinno być już lepiej. Przy tej kuracji możemy kontynuować podróż. Nie jest wymagany postój ( oczywiście zależy to od Waszego komfortu).
smaczniejsze lekarstwo, mianowicie owoce jarzębiny. Na pół szklanki wody dodajemy 1 łyżkę
Owoce jarzębiny działają na wiele przypadłości. Wino działa moczopędnie i lekko zwalniająco ( w przypadku zaparć ). Owoce jarzębiny – pół na pół – z owocami słodkich jabłek: 1kg owoców jarzębiny, 1kg jabłek, 1kg cukru i 6 litrów przegotowanej zimnej wody. Po miesiącu mamy dobre, zdrowotne wino.
Kwiat jarzębiny działa rozwalniająco, moczopędnie, pobudza co miesięczne krwawienie, na nieżyt dróg trawiennych, na nerwice żołądka. Wystarczy pić 2 razy dziennie napar przez tydzień.

Jak widać warto zawsze mieć coś z jarzębiny w swojej apteczce J lub wiedzieć gdzie rośnie podczas naszych leśnych wędrówek.

Borzęcki W. Poradnik zielarza. Warszawa 1984
Ożarowski A. Ziołolecznictwo. Warszawa 1988