sobota, 26 grudnia 2015

Cały rok obfitości w lesie. Odsłona 3. Zupa Chrzanowa.




Grudzień zaskakuje mnie w tym roku ogromnie. Wabi smakami i natchnieniem. Dzisiaj będzie o zupie chrzanowej. Wiem, że większości z was kojarzy się ona z wiosną, ale na prawdę warto jeść ją ciepłą zimą. Dlaczego ? Zupa chrzanowa to czysty, pyszny antybiotyk. W tak ciepłą zimę, wszyscy jesteśmy narażeni na wiele chorób. Dlatego warto pamiętać o niej.


Składniki:
2 korzenie chrzanu
łyżka octu/ octu jabłkowego/ soku z cytryny/ kwasku cytrynowego
kilka grzybków: Wodnicha jasnożółta
suszone mięso wołowe
łyżka smalcu
05l wody
szklanka maślanki/ kefiru
sól do smaku



Chrzan kroimy na wiórki i skrapiamy octem/sokiem lub rozpuszczonym kwaskiem cytrynowym. To spowoduje, że zupa nie będzie gorzka, a z chrzanu wydobędziemy ostrość. W menażce gotujemy suszone mięso ze smalcem. Dodajemy grzyby. Jak wszystko nam zmięknie dodajemy chrzan i na maluteńkim ogniu czekamy, aż chrzan nam zmięknie. Zdejmujemy z ognia. Dodajemy maślanki/ kefiru. Dosalamy - jeśli trzeba, czasami mięso suszone jest tak słone, że nie potrzeba dosalać. Podgrzewamy tak, aby nam się zupa nie zważyła. I gotowe !


piątek, 11 grudnia 2015

Cały rok obfitości w lesie. Odsłona 2. Kawa z korzenia mniszka lekarskiego.


Mniszek pospolity zwany także lekarskim. Ci co nabyli Dzikie Rośliny Jadalne - Przepiśnik nr 1 wiedzą, że Ja i Artur z korzenia owej rośliny potrafimy zrobić nie jedno. Tym razem pokażę jak zrobić przepyszną kawę. Wysoka temperatura prażenia spowoduje rozkład "gorzkości" czyli sok mleczny w którym mamy metabolity, które są toksyczne. Zapytacie co pozostanie w korzeniu ? Pozostanie skrobia o smaku dość słodkim, inulina, która wspomaga nasz metabolizm, powoduje obniżenie poziomu cholesterolu, zapobiegając zaparciom, redukuje toksyczne metabolity, poprawia wchłanianie wapnia z układu pokarmowego. Ale to nie koniec dóbr w korzeniu. Zawiera on dużo soli potasowych, które powinniśmy nadrabiać przy wysiłku i stresie.


Ja już wykopiemy korzeń mniszka, należy go oczyścić, pokroić na równe kawałki ( by uprażyły się równocześnie ). Wsypujemy do menażki i na żarze prażymy. Nie podlewamy, nie dodajemy tłuszczu. Ot na sucho. Przy prażeniu może unosić się lekki zapach spalenizny, ale nie zrażamy się. Zapach powoli będzie stawał się przyjemniejszy.





Korzeń powinien być czarny po uprażeniu. W środku będzie brązowy, ciemno brązowy. Zapach będzie bardzo przyjemny. Uprażony korzeń mielimy, zaparzamy i pijemy ze smakiem :) 



Ja parzę przez szmatkę. Wtedy kawa ma piękną czarną barwę, bez "fusów". W smaku jest bardzo przyjemna. Lekko słodkawa. Dla mnie ma lekko orzechowy posmak. Z mlekiem smakuje wybornie :) 







poniedziałek, 7 grudnia 2015

Cały rok obfitości w lesie. Odsłona 1. Podpłomyki i zupa z bluszczyka kurdybanka i gwiazdnicy pospolitej.



Grudzień. Od trzech lat, ów miesiąc to druga wiosna. Rośliny zaczynają drugą wegetację. Mniszek lekarski i stokrotki kwitną. Na drzewach pojawiają się pąki. Mnie dzisiaj zainteresował bluszczyk kurdybanek i gwiazdnica pospolita.



Obie rośliny spokojnie można jeść cały rok. Najbardziej soczyste są wiosną. Gwiazdnicę jemy w całości: liście, kwiaty i łodygi. Genialnie smakuje z rybą z puszki czy w sałatce z pomidorem, rzodkiewką. Ma lekko orzechowy smak. Bliżej słodkiego smaku niż gorzkiego czy cierpkiego. Wiosenny kurdybanek także jemy w całości. Niestety latem i zimą łodyżki są twarde ze względu na dużą zawartość celulozy. Po prostu są łykowate/ zdrewniałe. Dlatego skupiłam się na liściach. 


Dzisiejszą kulinarną przygodę zaczniemy od zagniecenia ciasta na podpłomyki. Mąka, woda, szczypta soli. Mnie troszkę liści gwiazdnicy wpadło do ciasta. Nie przejęłam się. Będzie smaczniej.


Zagniecione ciasto, odstawiamy na kilka minut, niech napęcznieje. Potem formujemy placki i pieczemy. Każdy z Was ów przepis zna :) a i nie raz jadł. Czy myjecie menażkę po cieście ? Jeśli tak, to nie róbcie tego ! Do brudnej menażki wlewamy trochę wody. Obmywamy ścianki menażki z ciasta ( by podczas gotowania mąka się nie spaliła), dodajemy łyżkę smalcu ( masła ) i podgrzewamy całość, aż smalec nam się rozpuści.



Podpłomyki nam się pieką. Smalec rozpuścił. Mąka ładnie się rozprowadziła. Pamiętajmy, aby ogień nie był za mocny. Najlepszy jest żar. 


Dodajemy gwiazdnicę i kurdybanek. Z natury jestem leniwa, więc nie pokroiłam roślin. Wy możecie. Dzięki mące i tłuszczowi, rośliny bardzo szybko zmiękną, a zupa zgęstnieje. Próbujemy. Czuć wyraźnie kurdybanek. Zupka jest mdła. Dlatego dosalam. O wiele lepiej ! Dla podrasowania smaku dodaję szczyptę cukru. 


I tym sposobem powstała gęsta zupka :) Idealna do podpłomyków. Jak macie w plecakach pieprz, lub dostęp do rdestu ostrogorzkiego śmiało doprawcie potrawę :) 
Ważne by przy gotowaniu nie było ostrego ognia. Liście to nie korzenie. Nie trzeba długo i mocno ich gotować. Dzięki temu większość substancji odżywczych zachowacie, a i smak będzie o niebo lepszy.





niedziela, 6 grudnia 2015

Cały rok obfitości w lesie. Zapowiedź.



Grudzień. To będzie początek serii kulinarnej w której pokażę co można w lesie zjeść przez cały rok. Zaczynam od najmniej ciekawej wg większości z Was pory roku. Zimy. Działać będę w lesie mieszanym. Od obozu będę  odchodzić maksymalnie 5 km. Las jest "poszatkowany" polami i ugorami. Mam zamiar nimi się posiłkować. Nie ma rzeki. Są tereny podmokłe i ciek wodny, który lubi sobie wyschnąć :)
Z założenia w plecaku będę mieć sól, cukier/miód. Mąka. Tłuszcz. Menażkę. Sztućce. Garczek. Dzbanuszek dla bajeru ( uwielbiam go ! ). Nóż. Sekator. Szpadel/ szpadelek. Nie obiecuję, że wszystko użyję :) 

Każdy z Was ma ulubione miejsca na spacery czy obozowanie. Pokażę Wam, jak "ogarnąć" kulinarnie otoczenie by móc z niego korzystać przez cały rok. 

Dzisiaj na pierwszy rzut poszła kawa żołędziowa. Tak na rozruch. Uprażone, wyługowane żołędzie. Nie będę opisywać a pozwolę sobie podlinkować proces Mr. Wilsona: http://bushcraftwilson.blogspot.com/2012/12/kawa-z-zoedzi-rzadko-ale-czasami-mozna.html 

Różę zjadłam na surowo :) 

Kasia MM